Schron Hermann Wałbrzych
Podziel się
Schron Hermann w Wałbrzychu.

Temat schronu Hermann w Wałbrzychu, wydawać by się mogło, że wszyscy znają i wszystko w temacie powiedziano oraz napisano.
Schron z okresu II Wojny Światowej, wybudowany – nie w pełnym zakresie, na terenie nieczynnego pola górniczego kopalni Fürstensteiner Gruben. A dokładnie, schron oparty na szybie Hermann, tej kopalni.
Zlokalizowany przy ul. Piłsudskiego, pomiędzy pl. Tuwima, a dzielnicą Nowe Miasto.
Cóż tam może być ciekawego? Schron jak schron, z tamtego okresu. Bardzo podobny do schronu Capitol, przy II Liceum Ogólnokształcącym w Wałbrzychu. Jako dzieciak, przechodziłem obok niego wielokrotnie idąc z rodzicami z Nowego Miasta do “miasta” – jak wtedy mówiono. Zawsze intrygowały mnie drewniane drzwi w murze oporowym Fot 1 (wizualizacja autora), zamknięte na kłódkę. I co ciekawe, kilkukrotnie widziałem pojedynczych górników, w ubraniach roboczych, w kaskach i z lampami, wchodzących lub wychodzących, zza tych drzwi. Pojedynczy górnicy, chodzili też schodami na górę, nad mur oporowy od strony ulicy Kilińskiego. Tylko, że wtedy na górze, nie było, żadnej kopalni. Był tylko jeden mały budynek, który potem zniknął. Temat był dyskutowany na Forum Tropicieli Tajemnic. Postaram się pokazać to co było dotychczas znane… i to na co natrafiłem “grzebiąc” w archiwach. I o dziwo nie wojskowych.
Co dotychczas było znane i wiadome.

Wiemy, że wybudowano tylko część z planowanego schronu, tak jak na Fot 2.

Podczas gdy planowano wybudować dużo większy obiekt Fot 3.


Na powyższych Fot 4 i 5 widzimy, stronę z niemieckich przepisów dotyczących budowy schronów. Pomieszczenia w schronach były budowane z odcinków. Jeden odcinek miał pomieścić 50 osób. W schronie Hermann zaplanowano trzy takie odcinki (chodniki poprzeczne). Możemy z tego wnioskować, że schron przeznaczony był dla 150 osób. Jenak coś tu nie pasuje. Dlaczego tak myślę? Zobaczycie to na następnych dokumentach, które znalazłem w Archiwum Państwowym we Wrocławiu.
Niepublikowane dotychczas dokumenty.
Podczas kwerendy w Archiwum Państwowym we Wrocławiu, odnalazłem plany sporządzone na kalce technicznej dotyczące tego schronu. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z nimi, w jakichkolwiek mediach czy publikacjach.

Pierwszy plan Fot 6, opisany jako “Stanowisko dowodzenia lidera okręgu (NSDAP) w schronie przeciwlotniczym Hermannschacht”.
I tu robi się bardzo ciekawie, bo okazuje się, że nie miał być to zwykły schron przeciwlotniczy dla ludności cywilnej, jak inne w mieście. Tu miał pracować “sztab” zarządzania miastem. A nie tylko ukrywać się.

W całości obiektu, stanowisko dowodzenia zaplanowano, w miejscu zaznaczonym na Fot 7 .


Co zatem miało znajdować się w tej części schronu? Po kolei:
- Pomieszczenie do przechowywania z półkami ściennymi.
- Kabiny telefoniczne.
- Mała centrala telefoniczna z akumulatorami.
- Pomieszczenie dla “przywódcy”
- Pomieszczenie dla N.S.V. opieka socjalna i ratownicy medyczni
- Pomieszczenie dla Hitler Jugend.
- Wartownia dla dwóch wartowników z łóżkiem.
- Pokój mapowy (ze stojakiem na mapy, tablicą)
- Pokój składania i odbioru meldunków.
Z czym zatem mamy do czynienia? Z awaryjnym centrum zarządzania miastem.


Drugi z planów pokazuje wejście do schronu od strony betonowego zbiornika wodnego kopalni Hermann. Lewa część planu Fot 7.
Tytuł “Schron przeciwlotniczy Hermannschacht wejście od Zbiornika wody z ubikacjami”.
Mamy na nim wejście zabezpieczone ścianą przed falą wybuchu. Pomieszczenie z 14 toaletami WC oraz garaż na dwa samochody osobowe.
I najciekawsze data 20.8.1944 w zaznaczeniu. Nie dziwmy się więc, że schron nie został ukończony. Zabrakło im czasu i możliwości przerobowych.
Co jeszcze jest zastanawiające.
Otóż zastanawia mnie po co ci pojedynczy górnicy wchodzili, przez te drewniane drzwi w kamiennym murze oporowym do schronu? Czy sprawdzali stan schronu? A może wchodzili gdzieś dalej? Tylko gdzie?

Wiele lat temu na Forum Tropicieli Tajemnic dyskutowaliśmy, czy ci górnicy nie schodzili szybem do niższych poziomów kopalni. Szyb na koniec 1944 roku jak widać na Fot 12, został zamknięty korkiem szybowym, na poziomie chodników schronu. Jednak pozostawiono klapę i system drabinowy. Czy zatem można było nim zejść na poziom +300? A może szli w inne rejony?
A co gdyby, ze schronu było połączenie do nowego szybu, którego budowę zaplanowano w roku 1916 i ją rozpoczęto?



Na planie Fot 15, zaznaczyłem S – stary szyb i N – nowy szyb. Budowa nowego szybu była powiązana ze zwiększeniem wydobycia z nowych, dotychczas nie eksploatowanych pokładów.

Czy zatem chodziło o okresowe inspekcje nieczynnych wyrobisk? A może nie wyrobisk, tylko systemu połączeń podziemnych z innymi obiektami o znaczeniu obronnym lub wojskowym? Zobaczmy co dzieje się w tym rejonie.

Z Fot 17 widać, że sporo się tam działo pod względem górniczym.

Na Fot 18 mamy sztolnię Johannes, która biegnie, aż do budynku Pogotowia Ratunkowego. Myślę, że w latach powojennych była drożna i można było się nią przemieszczać. Uważam, że poprzez inne chodniki, od niej odchodzące, można było wyjść w Browarze, schronie Capitol (II LO), w Szpitalu ul. Batorego czy Pogotowiu Ratunkowym. A stamtąd, już rzut beretem do budynku Policji na ul. Mazowieckiej. Mamy też główną sztolnię starej kopalni Louise Auguste Grube, poprzez którą można było się dostać do koszar Policji Specjalnej (obecnie Szpital Ginekologiczny). Z szybu Hermann, były też chodniki w kierunku Mauzoleum.
Podsumowanie.
Wybrano idealne miejsce na schron dowodzenia (zarządzania) miastem. W centrum miasta. W jednym z wyżej położonych rejonów. Po za zabudową mieszkalną i przemysłową, a więc potencjalnie nie narażone na bombardowanie. Dobra komunikacja z powierzchni i pod ziemią. Dostęp do energii elektrycznej i łączności (z centrali telefonicznej w Wałbrzychu do Hermanna szedł kabel 100 parowy).
Mamy garaż na dwa samochody osobowe – dyspozycyjne.
Toalety pewnie miały być spłukiwane wodą, bo nikt by nie opróżniał ręcznie 15 toalet wiaderkowych.
Ciekawe co jeszcze uda się znaleźć w archiwach, w wydawać by się mogło – oczywistych tematach, znanych od lat?
I najważniejsze!
Pod żadnym pozorem nie polecam dokonywania prób wejścia do tego schronu!
Schron jest bardzo mocno zagazowany. Jak wygląda w środku, możecie zobaczyć na filmach Rafała Romanika.
Wałbrzyski “Hermann” – jeśli tu wejdziesz, to zginiesz.
oraz


Piękny materiał! Brawo Tomek, oby tak dalej 🙂
Ale nie do końca bym łączyła schron z kopalniami, a to ze względu na wentylację. Dobrze wiesz, że był ogromny problem z gazami w tutejszych kopalniach. Myślę, że mogłoby stanowić to niepotrzebną komplikację w przypadku potrzeby korzystania z tego schronu.
Z drugiej strony kopalnie wałbrzyskie były wybitnie dobrze rozwinięte technologicznie. Tu były takie rozwiązania, że głowa siada, jak na przykład zjazd pomiędzy poziomami typu ślimak, tak dobrze rozbudowane, że dwa pojazdy mogły się minąć. To czym byłaby prosta tama, czy grodź…
Dziękuję. Do lat 70- tych schron przewietrzany był grawitacyjnie. I górnicy “inspekcyjni” tam schodzili. Chodzili też starymi zrobami. Nie wiem czy pamiętasz historię chłopca z Nowego Miasta, który wszedł do chodników Hermanna? Szukali go dwa dni. A on wyszedł przez schron Capitol lub w jego okolicach. Skoro dał tam radę dwa dni… Wcześniej zroby tej nieczynnej kopalni przewietrzał wentylator z Idy.
Pozdrawiam
Z drugiej strony Tomek, ja mam w pamięci historie Lisiej Sztolni i śmierci dwóch złomiarzy, albo jak Rostek zwiedzał, to dobę przed należało włączyć wentylację. I tu masz historie prawdziwe, a nie legendy miejskie, tu mam małą uwagę, bo jeśli chodził dwa dni, jakie oświetlenie mu tyle wytrzymało?
Temat rzeka do dyskusji 😉
Z Kosmatym i później z Rostkowskim wchodziłem do Lisiej Sztolni kilka razy. Lisia miała sprawny własny system wentylatorów. Kosmaty włączał i po pół godzinie można było wchodzić. Nie było problemu. Czy to legenda miejska? Może tak, a może nie.
Pozdrawiam
Zapamiętałam to właśnie jako dobę. Pewnie pamiętasz to lepiej, bo wchodziłeś 🙂
Właśnie moje dywagacje rozchodzą się o to, co jeśli w sytuacji W te wentylatory przestaną działać, a mamy zagrożenie ze strony nagromadzenia się tlenku węgla?
Chciałabym uprzedzić, absolutnie nie zaprzeczam, ja po prostu poddaję wątpliwości ostatnio wszystko 😉
Aby było jasne. Dopóki pracowały kopalnie, to działał system wentylacyjny. Dopływ świeżego powietrza do pól wydobywczych oraz poszczególnych rejonów podziemnych kopalń, realizowano poprzez co najmniej dwa szyby wentylacyjne. Zużyte powietrze wyciągały wentylatory na innych szybach. Przepływ pod ziemią oraz jego objętość regulowano tamami powietrznymi. Takie drzwi z samozamykaczami pod ziemią. Przewietrzanie miało dwa cele usuwanie, na pierwszym miejscu metanu. Na drugim tlenków węgla. Adolf Hrycyk Główny Inżynier Wentylacji DśZW, powtarzał mi kilka razy – miałem o 1/4 więcej powietrza na wypływie niż wtłaczałem pod ziemię. Schron nie był przewidziany na wielodniowe lub miesięczne przebywanie w nim ludzi. Tak więc nie… Czytaj więcej »
Tomku szacun. Piekna praca
Dziękuję.
Znam gornika, ktory byl w Hermanie nie raz nie dwa w latach 50/ 60 ? Pytanie po co ? Przyszedl nie wiem jakim poziomem z kierunku Chwalibog.
Sztolnia odstawcza kopalni obok (Louise Auguste Grube), miała połączenia. Obok był szyb Wisen Schacht. A z szybiku przy Stacji Ratownictwa Górniczego, można było przejść do szybu Chwalibóg.
Świetny artykuł. Mnóstwo konkretów i bardzo ciekawe plany. Kolejny puzzel do układanki…
Dziękuje.
Sporo jest tych puzzli.
Pozdrawiam