ŁADOWANIE

Wpisz aby wyszukać

Hochbergowie Najnowsze

Kto kogo oszukał? Meble z Salonu Czerwonego zamku Książ.

Podziel się

Meble z Salonu Czerwonego zamku Książ.

Fot 1. Salon czerwony zamek Książ fot. polska-org
Fot 1. Salon czerwony zamek Książ fot. polska-org

Gdy w zamku Książ,  wchodzimy ze Schodów honorowych do Sali Maksymiliana i z tej sali przejdziemy, przez drzwi po prawej stronie, do sąsiadującego pomieszczenia, to wchodzimy do Salonu białego. Pierwotnie był to Salon Czerwony, nazwany tak, ze względu na tapety, z czerwonego jedwabiu, na ścianach.

Niestety nie dysponuję oryginalnymi zdjęciami tego salonu. Być może są w zbiorach fotografii przekazanych przez rodzinę kucharza Hochbergów do Zamek Książ w Wałbrzychu sp. z o.o. Zbiorów tych niestety nie mogę przejrzeć, gdyż ta spółka odmówiła mi możliwości ich obejrzenia. Tak więc nie mogę pokazać całości wyposażenia tej sali.

Nie ma – w tej sali, oryginalnych tapet. Nie ma, też oryginalnych mebli. Od przewodników dowiecie się, że Organizacja Todt zdemolowała ten salon, a resztę rozkradli “polscy szabrownicy”. A co się tak naprawdę stało i gdzie powędrowało wyposażenie tegoż salonu – opiszę niżej. Na podstawie dokumentów, a nie legend opowiadanych na zamku.

Kto kogo oszukał?

Poznaliście już państwo, z poprzednich wpisów Günthera Denecke – historyka sztuki, którego Hochbergowie zatrudnili do zarządzania sprzedażą wyposażenia zamku.

I teraz przejdę tu, do przedziwnego splotu różnych transakcji, ekspertyz, wysyłek i roszczeń, dotyczących mebli z Salonu Czerwonego w zamku Książ. Jest to może trudna lektura lecz pokazuje PRAWDĘ o wyposażeniu zamku, że nie były to – wspaniałe, historyczne zbiory. Odcięcie się przedstawicieli rodu od oszukanych nabywców, za pomocą przedstawicieli i adwokatów. Przerzucanie odpowiedzialności na nabywcę. W przypadku mebli z Salonu Czerwonego, trafiła jednak kosa na kamień. Nabywca dzielnie walczył o swoje pieniądze i prawa, bez strachu przed “wielkim rodem”.

Przebieg wydarzeń.

Fot 2. Wysyłka mebli ze Świebodzic AP Katowice
Fot 2. Wysyłka mebli ze Świebodzic AP Katowice

Firma

E. M. Stockmann
Antiquitaten
Munchen
Ottostrasse 3/b

Dla Państwa informacji i w odpowiedzi na Państwa list z 14. dnia bieżącego miesiąca, z przyjemnością informujemy, że zakupione przez Państwa towary, zgodnie z fakturą z dnia 1 lipca, zostały odebrane i wysłane dzisiaj przez firmę spedycyjną Kirchner z Freiburga. Powinni Państwo spodziewać się ich dostawy najpóźniej na początku przyszłego tygodnia.
Ponieważ, zgodnie z przyjętą praktyką, wysyłka zakupionych towarów może nastąpić dopiero po otrzymaniu płatności, dr Denecke, aby uniknąć opóźnień w wysyłce, osobiście zapewnił administrację, że pozostała kwota w wysokości 3.991 marek znajdzie się w posiadaniu administracji najpóźniej tydzień po przybyciu towarów do Monachium.
Administracja zamku uprzejmie prosi o zapoznanie się z powyższym i podjęcie starań o niezwłoczne otrzymanie pozostałej kwoty z faktury.
Prosimy o dokonanie przelewu na „Konto inwentarzowe” administracji Księcia Pszczyny w Deutsche Bank i Diskontogesellschaft w Waldenburgu na Śląsku.

Heil Hitler!
23 lipiec 1936

Do dr. Deneke, przychodzi pismo od nabywcy E. M. Stockmann Antiquitaten.

Fot 3. Pismo E. Greissler – Stockmann do dr. Deneke AP Katowice
Fot 3. Pismo E. Greissler – Stockmann do dr. Deneke AP Katowice

Monachium 5.8.1936

Szanowny Panie Doktorze!

Czerwone lakierowane meble, które kupiłem 30 czerwca w zamku Fürstenstein, okazały się nie do końca bez skazy. Po bliższym przyjrzeniu się, niewątpliwie pochodzą z Wenecji, a nie z Niemiec, jak mi się wydawało, i niestety, po dokładnym badaniu przeprowadzonym przez eksperta, znaczna część mebli okazała się nieoryginalna. Sekretarzyk, krzesło, fotele, dwie ramy luster, mała szafka toaletowa i konsola zostały uznane za oryginalne. Komoda, łóżko, dwie szafki nocne i stolik toaletowy zostały uznane za dodatki z późniejszego okresu. Wady, które mi wskazano na tych meblach, są aż nazbyt oczywiste i niestety, bardzo wyraźnie dowodzą ich podróbki.
Dzięki umowie kupna, którą Panu wysłałem, mógłbym dziś ponownie udostępnić meble administracji Zamku Fürstenstein, ale wolałbym to zrobić dopiero, gdy Pan, szanowny Doktorze, skontaktuje się z wyżej wymienionym biurem. Cena zakupu 8000 marek nie wchodzi już w grę, ponieważ w żadnym wypadku nie mogę ich sprzedać jako w pełni oryginalnych. Sam Pan zresztą wie, jak nisko wyceniane są na rynku włoskie meble i jak trudno będzie znaleźć nabywcę na meble, których główne elementy nie są autentyczne.
Jeśli administracja zamku Fürstenstein nie uwierzy moim zapewnieniom, chętnie przedstawię pisemne potwierdzenie dotyczące autentycznych i imitacji eksponatów z Czerwonej Komnaty Lakowej. Proszę mi wierzyć, szanowny Doktorze, że ta skarga jest dla mnie bardzo nieprzyjemna, ale czuję się zobowiązana do ochrony swoich praw, ponieważ wiążą się z poważną sumą pieniędzy, na których stratę nie mogę sobie pozwolić. W związku z tym proszę o zaproponowanie polubownego rozwiązania tej sprawy.

Z poważaniem,

Pozostaję z wyrazami szacunku
E. Greissler – Stockmann

Deneke pisze usprawiedliwienie do kapitana Hagena.

Fot 4. Dr. Deneke pisze do Kapitana Hagena AP Katowice
Fot 4. Dr. Deneke pisze do Kapitana Hagena AP Katowice

Dr. Günther Denecke.
Berlin W 35.
Woyrschstrasse 36

10.8.1936

Drogi Kapitanie!

Kilka dni temu otrzymałem załączony list od pani dr Geissler z Monachium, po tym jak wcześniej zwróciła mi uwagę na wątpliwości dotyczące autentyczności niektórych dużych mebli, które nabyła w Fürstenstein i zapłaciła za nie połowę ceny. Od tego czasu skorzystałem z okazji, aby porozmawiać z profesorem dr Robertem Schmidtem, dyrektorem lokalnego muzeum zamkowego (autor: Muzeum Pałacu Berlińskiegi), który oglądał meble w Fürstenstein, we wrześniu ubiegłego roku. Podtrzymuje on swoją opinię, którą na razie podzielam również ja, że wszystkie meble są stare i pochodzą z połowy XVIII wieku. Panowie z zamku Bawarskiego oraz radca prawny Zimmermann, dyrektor Muzeum Germańskiego, podzielają to samo zdanie.
Z drugiej strony, istnieje opinia handlarzy i niestety, że Jego Wysokość Książę został kiedyś tak sprytnie oszukany przy zakupie dzieł sztuki, że trudno to podjąć. Pod koniec tygodnia ponownie udam się do Monachium, gdzie meble są przechowywane w jednym z pomieszczeń w rezydencji, aby przedstawili mi swoje uwagi dotyczące samych przedmiotów, a następnie przekazać Państwu raport. Sugestia profesora Schmidta wydaje mi się akceptowalna, podobnie jak możliwość konsultacji z dr. Feulnerem, dyrektorem Muzeum Sztuk Pięknych we Frankfurcie nad Menem, jako starszym ekspertem, ponieważ jest on uważany za czołowy autorytet, zwłaszcza w dziedzinie mebli południowoniemieckich. Ponieważ całkowita wartość naturalnie zależy od kwestii autentyczności, sprawiedliwe byłoby zwolnienie pani Geissler z dalszych zobowiązań płatniczych, ponieważ nawet gdyby uwierzytelniono tylko połowę dużych obiektów, zapłaciłaby ona już znacznie więcej niż wartość rynkowa. Czy i jak zostanie wybrany nabywca, to się dopiero okaże. Z niecierpliwością czekam na przedstawienie Państwu szczegółowego raportu na początku przyszłego tygodnia. Po tych podróżach do Monachium planuję ponownie przedłużyć mój niedawno przerwany pobyt, gdy tylko nieco ochłoniemy z wielkiego niepokoju o życie naszego najmłodszego syna, który przebywa w sanatorium w górach Harzu z powodu świeżo zdiagnozowanej gruźlicy.

Z niemieckim pozdrowieniem

Heil Hitler

Odpowiedź Administracji zamku Książ do dr. Deneke.

Fot 5. Administracja zamku Książ do dr. Deneke AP Książ
Fot 5. Administracja zamku Książ do dr. Deneke AP Książ

Szanowny Panie Doktorze Denecke

Berlin W35
Woyschstrasse 36

Szanowny Panie Doktorze Denecke!

Przede wszystkim, mam szczerą nadzieję, że stan zdrowia Pana syna, który ostatnio budzi u Pana tak wiele obaw, wkrótce ulegnie trwałej poprawie.
W sprawie „Czerwonego Pokoju” z zażenowaniem przyjąłem wiadomość od Pana z dnia 10 sierpnia, zawierającą załącznik. Ponieważ Pan sam, dyrektor Muzeum Pałacu Berlińskiego, dyrektor Germańskiego Muzeum Narodowego i panowie z Pałaców Bawarskich nadal określają wszystkie meble jako oryginały z połowy XVIII wieku, a kupujący, który najwyraźniej jest również ekspertem, osobiście obejrzał te przedmioty przed sfinalizowaniem transakcji, nie może on teraz rozsądnie twierdzić, powołując się na „jednego eksperta”, że pięć z nich to późniejsze reprodukcje.
W tym kontekście mogę nawiązać do mojego listu z 10 lipca, w którym sprzeciwiłem się wysłaniu towaru do Monachium przed otrzymaniem pełnej zapłaty. Zgodziłem się na wysyłkę dopiero po tym, jak zapewniłeś mnie telegramem z 19 lipca, że kupujący zapłaci pozostałą kwotę, około 4000 marek, w ciągu tygodnia od otrzymania mebli; potwierdziłem ten telegram w liście z 20 lipca.
W liście pani Geissler-Stuckmann znajduje się wzmianka o pisemnej umowie kupna, o której administracja nie wie, ponieważ zawarła Pan umowę bezpośrednio z kupującym. W związku z tym administracja nie może formalnie ingerować w tę transakcję między Państwem. Jestem jednak przekonany, że Pana autorytet i autorytet obu dyrektorów muzeów, ostatecznie zostanie przez kupującą wyżej oceniony, niż obawy jej doradcy i że z łatwością uda się Państwu sfinalizować transakcję w pierwotnie zamierzonej formie i w sposobie.
Moim zdaniem administracja nie powinna ponosić żadnych strat ani wydatków na podróże, opinie ekspertów itp. w wyniku nagłego sprzeciwu kupującego, ponieważ pierwotnie szacowana wartość Czerwonego Pokoju spadła z 10 000 do 20 000 RM (średnio 15 000) do 8 000 RM, tj. o około 47%.
W związku z tym proszę Pana, drogi Doktorze Denecke, o przyjęcie poniższej odmowy:
I. Zgodnie z podsumowaniem przesłanym Panu 25 marca 1936 r., w okresie od maja do września 1935 r. otrzymał Pan i wypłacił następujące diety dzienne i wydatki: 3361,50 RM
II. Jako prowizję od sprzedaży zakupionego towaru (z wyłączeniem biżuterii) otrzymasz 5% dochodu ze sprzedaży.
Na dzień 15 sierpnia 1936 r. obowiązuje następujący stan konta: Przychody ze sprzedaży zapasów: 64 181,05 RM
W tym prowizja 5%: 3 209,05 RM

Otrzymali Państwo następujące płatności częściowe:

17.10.35 100 RM
24.10.35 50 RM
30.10.35 100 RM
31.10.35 300 RM
14.11.35 200 RM
9.12.35 (Margraf) 300 RM
14.2.36 139 RM
19.6.36 400 RM
Wydatki poniesione w okresie od 29 lipca do 7 sierpnia 1935 r. 65 RM
Podróże samochodem do Stentsch 112,75 RM

Razem 1766,75 RM

Po tym nadal przysługują Ci następujące prawa 1.442,30 RM
Po zaliczeniu tej kwoty na poczet pozostałego roszczenia wobec Pani Geissler-Stockmann w kwocie 3.991,00 RM
Nasze żądanie wobec Ciebie jest takie 2.548,70 RM

Mamy nadzieję, że pozostałe zaplanowane wyprzedaże przebiegną teraz szybko i sprawnie.

Gorąco polecam

z poważaniem
(podpis nieczytelny)

Uwagi.
I. Projekt powyższego listu przesłałem dr Schwedlerowi, który ze względów taktycznych zgodził się na jego przesłanie w tej formie. Dr Denecke nie jest jednak gwarantem, więc mógłby ponieść odpowiedzialność tylko w przypadku wniesienia pozwu przeciwko kupującej i bezskutecznego zajęcia jej majątku.
II. Jego Najjaśniejsza Wysokość Książę Pszczyny otrzymuje kopię 1 i 2
III. Do akt.

Schlesien, Waldenburg, 15 sierpień 1936

Poszukiwanie rozstrzygnięcia.

Fot 6. Do dr. Curtisa AP Katowice
Fot 6. Do dr. Curtisa AP Katowice

Były minister Rzeszy

Dr Curtius
Berlin NW7
Unter der Linden 40

Szanowny Panie Ministrze Rzeszy!

Dot. sprzedaży inwentarza Fürstensteina. Wczoraj odwiedził mnie dr Deneke i nie zgadzam się z nim w kilku kwestiach. Pierwsza kwestia dotyczy:
1. Sprzedaży „Czerwonego Pokoju”.
Załączam transkrypcję korespondencji w tej sprawie (12 załączników). Dr Deneke nie przyznaje się do odpowiedzialności za udzieloną gwarancję. Kupująca zgłosiła problem wad w odpowiednim czasie i może odstąpić od sprzedaży, jeśli choć jeden z zakupionych przez nią antyków przedmiotów okaże się podróbką. Jej ekspertem był znany marszand Bernheimer z Monachium, który określił niektóre meble jako imitacje (patrz Załącznik 9). Skonsultowała się również z biegłym sądowym, który uznał wszystkie meble za podróbki. Kupujący był jednak gotów poczekać do początku października na osiągnięcie porozumienia lub podjęcie decyzji. Dr Deneke zasugerował transport mebli do Berlina, aby różni eksperci mogli przedstawić swoje odmienne opinie. Dr Schmidt (Muzeum Zamkowe w Berlinie) i radca prawny Zimmermann (Muzeum Germańskie w Norymberdze, od 1 października, Muzeum Cesarza Fryderyka, Nowa Galeria, Berlin) byli do dyspozycji w tym celu bezpłatnie, obaj panowie niewątpliwie uważali wówczas meble za antyczne.

Istnieją zatem następujące możliwości:
a) Pani Geissler-Stockmann podporządkowuje się decyzji dyrektora muzeum i zapłaci różnicę w wysokości około 4000 RM;
b) Sprzedawca zwraca jej kaucję w wysokości około 4000 RM, zabiera meble i sprzedaje je gdzie indziej;
c) Lub, jeśli chcesz, możesz pozwolić kupującemu zatrzymać meble za kwotę zadatku;
d) Sprzedający rekompensuje różnicę, dostarczając inne przedmioty z Fürstenstein, np. kilka bardzo dobrych krzeseł typu petit-point, każde warte od 2000 do 2500 RM.

Dr Deneke oparł swoją wstępną opinię, że meble są stare, między innymi na fakcie, że w ten sposób mówiono o nich w Fürstenstein, że przedmioty znajdowały się w „Alte Burg” (Starym Zamku) i były przedstawiane jako pokój królowej Luizy. Sprzeciwiłem się, twierdząc, że to twierdzenie, choć rozpowszechniane przez personel i najemcę „Alte Burg” jako chwyt reklamowy, jest całkowicie bezpodstawne. O ile wiem, przedmioty te zostały kiedyś zakupione przez księcia podczas podróży. A ja wyraźnie wyraźnie go o tym poinformowałem, na długo przed tym, zanim w ogóle wspomniano o pani Geissler-Stockmann. Dr Deneke powinien zatem wiedzieć, że meble te nie są antykami. Początkowo dr Deneke zaprzeczył, jakobym kiedykolwiek mu o tym mówił, ale kiedy sprzeciwiłem się tej wątpliwości, ponieważ byłem całkowicie pewien swojego stanowiska, złagodził swój sprzeciw, mówiąc, że nie pamięta.
Odnosząc się do samej sprawy, odpowiedziałem, że muszę podtrzymać swoje stanowisko (Dowody 10 i 11). Powierzono mu sprzedaż zapasów i jeśli sprzedaż się nie powiedzie, ponosi za to odpowiedzialność. Administracja nie mogła pokryć takich przypadków. Co więcej, udzielił gwarancji. Dr Daneke chce, aby jego gwarancja była rozumiana jako oświadczenie o wypłacalności kupującego! (Jest to sprzeczne z brzmieniem jego telegramu gwarancyjnego, Dowód 4). Na koniec powiedziałem mu, że zdam Panu relację, szanowny Ministrze Rzeszy, w tej sprawie, ponieważ przekazał Pan dr. Daneke instrukcje i uzgodnił z nim szczegóły.
W związku z tym proszę o podjęcie decyzji, gdyż w żadnym wypadku nie mogę zgodzić się z opinią dr Deneke.
Poza potrąceniem gwarancji, dr Deneke nie zgadza się z przesłanym przeze mnie zestawieniem opłat (Załącznik 10), ponieważ brakuje w nim około 700 RM za różne podróże z Berlina do Fürstenstein. Na moje pytanie, czy przesłał już fakturę, musiał odpowiedzieć przecząco. Odpowiedziałem, że po przejrzeniu tej faktury, która wciąż jest w trakcie realizacji, zestawienie oczywiście zostanie odpowiednio skorygowane.

2. Honorarium.

Dr Deneke twierdzi, że otrzymał od Pana zlecenie na wygenerowanie 100 000 RM ze sprzedaży aktywów. W związku z tym zażądał i otrzymał prowizję w wysokości 5%. Wówczas powiedziano mu, że Książę nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Książę jednak interweniował, ogłaszając szereg cennych przedmiotów (złotych skrzyń itp.) pamiątkami rodzinnymi i wykluczając je ze sprzedaży. Były to przedmioty, które można było łatwo sprzedać i które wycenił na 30 000–35 000 RM. W rzeczywistości do tej pory dokonano sprzedaży na łączną kwotę około 65 000 RM. Gdyby dr Deneke otrzymał ofertę sprzedaży przedmiotu o wartości około 70 000 RM, zażądałby nie 5%, lecz 10% lub co najmniej 8%. Musi zatem również żądać prowizji w wysokości 5% od przedmiotów, które zostały odłożone.
Proszę również o podjęcie decyzji w tej sprawie.
W końcu dr Daneke zażądał kolejnej płatności gotówką w wysokości od 300 do 400 RM, którą musiałem odrzucić z powodu salda na moim wyciągu. Obiecałem jednak przesłać raport tak szybko, jak to możliwe.
Ponieważ administracja nie zwróciła się o usługi dr. Daneke, moim zdaniem nie może on podejmować decyzji, w tak fundamentalnych kwestiach (ryzyko, odpowiedzialność, opłaty). Byłbym bardzo wdzięczny za szybką odpowiedź, Panie Reichmeistrze, i nadal gorąco się Panu polecam.

Najbardziej oddany

Schlesien, Waldenburg, 30 wrzesień 1936

(podpis nieczytelny)

Do dr. Deneke.

Fot 7. Do dr. Deneke AP Katowice
Fot 7. Do dr. Deneke AP Katowice

Dr. Deneke
z.Zt. Haus Oberstentsch
Kreis Züllichau – Schwiebus

List polecony Szanowny Panie Doktorze Deneke Piszę w nawiązaniu do naszego spotkania w Waldenburgu 29 września 1936 r., podczas którego uzgodniliśmy, że złożę sprawozdanie byłemu ministrowi Rzeszy, dr. Curtiusowi, w kwestiach spornych (Pokój Czerwony, honorarium).
30 września przesłałem szczegółowy raport i zostałem o tym poinformowany listem z dnia 7 października 1936 r., adresowanym do Jego Najjaśniejszej Wysokości Księcia von Pless.
Dzisiaj Książę prosi mnie o poprowadzenie spraw.
W związku z tym proszę Państwa o następujące rzeczy:
1. Do listu do mnie z dnia 10 sierpnia 1936 r. dołączono oryginał listu pani Geissler-Stockmann do Pana z dnia 5 sierpnia 1936 r., którego drugi akapit zaczyna się od słów: „Dzięki umowie kupna, którą Panu wysłałem, będę mógł ponownie udostępnić meble administracji Zamku Fürstenstein…”. Wspominałem o tej umowie kupna w liście do Pana z dnia 15 sierpnia 1936 r. Proszę o przesłanie mi kopii tej umowy kupna.
2. Ponadto proszę o jak najdokładniejszy opis zamówienia, na podstawie którego zainicjowali Państwo sprzedaż zapasów Furstenstein. Ponieważ niedawno potwierdzili Państwo brak pisemnego zamówienia sprzedaży, proszę o podanie, kto wydał to zamówienie, kiedy zostało wydane i jaka była jego treść.

Heil Hitler!

Oddany

(podpis nieczytelny), 9.10.1936

Dyrektor Muzeum Pałacu Berlińskiego do Deneke.

Fot 8. Dyrektor Muzeum Pałacu Berlińskiego do Deneke AP Katowice
Fot 8. Dyrektor Muzeum Pałacu Berlińskiego do Deneke AP Katowice

Miejskie Muzeum
Dyrektor Muzeum Miejskiego
Berlin
31.10.1936

Szanowny Panie Doktorze,

Wczoraj ponownie przyjrzałem się rokokowym lakierowanym meblom z zamku Fürstenstein. Niestety, doszedłem do wniosku, że cały komplet mebli nie jest stary, lecz jest dziełem włoskiego warsztatu fałszerzy z końca XIX wieku. Muszę zatem wycofać opinię, którą wyraziłem Państwu jesienią ubiegłego roku w Fürstenstein, a mianowicie, że były to meble z XVIII wieku.
Muszę przyznać, że byłem wówczas w całkowitym błędzie, ale błąd ten jest zrozumiały, ponieważ wówczas nie przyszło mi do głowy, że mogą to być meble nowsze, ponieważ dla mnie – podobnie jak dla Państwa, jestem pewien – było pewne, że meble stały już na swoim miejscu, gdy królowa Luiza odwiedziła „Stary Zamek”. Od początku traktowałem tę „tradycję” jako coś oczywistego, do tego stopnia, że w ogóle nie analizowałem krytycznie wieku mebli, skupiając się wyłącznie na ich jakości artystycznej. Pamiętacie Państwo, że określiłem tę jakość jako „drugorzędną”, a wartość mebli upatrywałem przede wszystkim w niezwykłej kompletności całości. Co więcej, krytyczną analizę utrudniało wówczas zupełnie niewystarczające oświetlenie w pomieszczeniu, w którym eksponowano meble. I tak jak wówczas wydawało mi się, że meble są bezsprzecznie stare, tak i ja nie zbadałem „dokładnie” poszczególnych egzemplarzy, ponieważ od początku uważałem, że nie nadają się one do nabycia przez Muzeum Pałacu w Berlinie ze względu na ich niską jakość artystyczną (a także ze względu na dużą liczbę egzemplarzy, których rozdzielenie wydawało się zarówno mnie, jak i Państwu niemożliwe). Gdybym wówczas rozważał zakup mebli, z pewnością poddałbym je dokładniejszej analizie. Wtedy zdałem sobie sprawę – być może, a może raczej – że to falsyfikat. Ale, jak już wspomniałem, byłem absolutnie stronniczy; stara tradycja, a raczej zapewnienie, że meble znajdowały się w posiadaniu rodziny Hochbergów od ponad 130 lat, uniemożliwiało nawet pojawienie się myśli o ich nowszym pochodzeniu.
To, że się myliliśmy, jest zrozumiałe, ponieważ meble zostały wykonane z najwyższą precyzją. Musiały być dziełem wysoko wykwalifikowanych i zadziwiająco „stylistycznych” osób, posiadających bogate doświadczenie techniczne i wiedzę stylistyczną. Poświęciłem dekady historii antycznego meblarstwa i natknąłem się na liczne falsyfikaty, które są dla nas nowością i które mogłyby początkowo zmylić badacza. Dopiero teraz, po zbadaniu mebli od wewnątrz i zewnątrz w czystym świetle i bez ingerencji, doszedłem – zarówno z przyczyn technicznych, jak i stylistycznych – do wniosku, że nie mogły one należeć do oryginalnego wyposażenia zamku Fürstenstein, lecz zostały wykonane przez wyrafinowany warsztat fałszerzy gdzieś między latami 80. a 90. XIX wieku. I to z pewnością w północnych Włoszech, najprawdopodobniej w Wenecji, gdzie moda na „chińskie” meble kominkowe była szczególnie popularna w XVIII wieku. (Ponieważ moda ta rozprzestrzeniła się już wówczas na południowe Niemcy, wyraziłem państwu, po obejrzeniu mebli późną jesienią ubiegłego roku, swoje podejrzenia co do ich południowoniemieckiego pochodzenia.)
Z wielkim wstydem muszę dziś zrewidować swoje zdanie; ale podane powody z pewnością usprawiedliwiają mój błąd, zwłaszcza że przebywałem w towarzystwie szanowanych kolegów. Jestem przekonany, że i Ty, posiadając tak wybitne doświadczenie w każdej dziedzinie dawnej sztuki i rzemiosła, nie popadłeś w ten błąd od samego początku, gdybyś nie stał się ofiarą starej i absolutnie wiarygodnej tradycji tak zwanego „Pokoju królowej Luizy”. To, że utwierdziłem Cię w błędnym przekonaniu, jest dla mnie tym bardziej godne ubolewania, że – jak słyszę – poniosłeś w rezultacie pewne trudności. Uważam jednak za niemożliwe, abyś Ty, który z niezwykłym oddaniem poświęciłeś się trudnej i odpowiedzialnej pracy na zamku Fürstenstein, mógł ponieść jakiekolwiek konsekwencje z powodu, tego jakże wybaczalnego błędu.

Z zaleceniami i Heil Hitler! Z poważaniem Schmidt

Dr. Günther Deneke
Berlin W35
Woyrschstrasse 36 III

Do gry wchodzi adwokat firmy Geissler-Stuckmann.

Fot 9. Adwokat firmy Geissler-Stuckmann AP Katowice
Fot 9. Adwokat firmy Geissler-Stuckmann AP Katowice

Adwokat
Dr. Paul Scholosky
Munchen
Ottostrasse 11
6 listopad 1936

Pan Gunther Daneke.

Firma Geissler-Stuckmann, Monachium, Ottostrasse 3b, wyznaczyła mnie na swojego przedstawiciela prawnego. Pełnomocnictwo w załączeniu.

W liście z 21 czerwca 1936 roku zaoferowałeś mojej grupie, w imieniu księcia Pless, szereg oryginalnych antycznych mebli, opisując je jako „naprawdę wspaniały mebel”, a mianowicie: „Czerwone lakierowane meble z inkrustacją złotymi chinese: duże łóżko, 2 szafki nocne, 1 duży sekretarzyk, 1 komoda, 1 fryzjerska komoda z lustrzanym blatem, stolik konsolowy, 2 małe ramy do luster, 2 fotele, 4 krzesła, w doskonałym stanie, duże, z okresu Górnej Frankonii, około 1750 roku. Nieliczne pęknięcia w drewnie są bardzo łatwe do naprawy”.
Cena, którą chciał Pan uzyskać po tym liście, wynosiła 8000 RM. Moja mocodawczyni potwierdziła wcześniejszą umowę telefoniczną załączoną kopią listu z 24 czerwca 1936 roku. Podczas inspekcji mebli w zamku Fürstenstein przez panią Geissler, powtórzył Pan mojej mocodawczyni swoje obawy, że meble mogą być włoskie, ale według opinii eksperta profesora Roberta Schmidta z Muzeum Pałacu Berlińskiego niewątpliwie pochodzą z Górnej Frankonii. Moja mocodawczyni zaakceptowała meble i zgodnie z umową zapłaciła około 4000 RM jako część ceny zakupu. Po dotarciu mebli do Monachium, moja mocodawczyni pokazała je potencjalnemu nabywcy. Ten od razu zwątpił, czy meble pochodzą z Górnej Frankonii. Moja mocodawczyni natychmiast poinformowała Pana o tym w liście z dnia 5 sierpnia 1936 r., że cena 8000 RM nie jest już dla niej akceptowalna. Późniejsze opinie ekspertów, sporządzone przez pana Kornera i pana Fischera, ostatecznie wykazały, że meble były włoskimi podróbkami. Moja mocodawczyni niezwłocznie poinformowała Pana o tym odpowiednio 20 i 27 sierpnia 1936 roku, że udostępnia meble. Na Pana prośbę, aby umożliwić profesorowi Schmidtowi, który jeszcze 3 sierpnia 1936 roku podtrzymał swoją wcześniejszą opinię przedstawicielowi mojej mocodawczyni, ponowną ocenę mebli, moja mocodawczyni przetransportowała je do Berlina. Tam profesor dr Schmitt ustalił, że meble były w rzeczywistości wyrafinowaną włoską podróbką. Moja mocodawczyni właśnie się o tym dowiedziała.
Mój mocodawca pomylił się przy zawieraniu umowy kupna, sądząc, że meble pochodzą z Górnej Frankonii i datowane są na rok 1750. Natychmiast po zapoznaniu się z prawdą, w pismach z dnia 20 i 27 sierpnia 1936 r. zakwestionowała ona umowę kupna u Pana, jako przedstawiciela Księcia Pszczyny. W jej imieniu i na polecenie Księcia niniejszym ponawiam zakwestionowanie umowy z powodu błędu. Jednakże, jako środek ostrożności, żądam odstąpienia od umowy kupna zgodnie z § 459/462 Niemieckiego Kodeksu Cywilnego (BGB). W imieniu mojej mocodawczyni proszę o niezwłoczne zapewnienie, że Administracja księcia von Pless w Fürstenstein wpłaci kaucję w wysokości 4000 RM za meble znajdujące się przy Stulerstrasse 9 W35 w Berlinie, a także poniesione szkody (koszty podróży i transportu do tej pory wynoszące 882,50 RM), z zastrzeżeniem dalszych roszczeń odszkodowawczych, najpóźniej do 20. dnia bieżącego miesiąca. Po upływie tego terminu będę zmuszony wnieść pozew przeciwko Książęciu von Pless.

(podpis nieczytelny)

Fot 10. Upoważnienie procesowe AP Katowice
Fot 10. Upoważnienie procesowe AP Katowice

Dr. Deneke pisze do Hagena.

Fot 11. Dr. Deneke pisze do Hagena AP Katowice
Fot 11. Dr. Deneke pisze do Hagena AP Katowice

Dr. Daneke
Berlin W35
8.11.1936

Do Głównego Zarządu Księcia Pszczyny, c/o Kapitana (w stanie spoczynku) von der Hagena

Waldenburg in Schlesien

Szanowny Panie von der Hagen, W załączeniu przesyłam szczegółową opinię ekspercką profesora dr. Schmidta, dyrektora Muzeum Pałacu Berlińskiego, którą otrzymałem w piątek, 6. dnia bieżącego miesiąca. W opinii tej przyznaje się on do błędu dotyczącego mebli, co utwierdziło mnie w przekonaniu o ich autentyczności. Załączam również list, który otrzymałem wczoraj od prawnika pani Geilssler z Monachium, w którym ponawia on żądanie zwrotu mebli i zwrotu pieniędzy. Ponieważ – nawet po konsultacji z innym ekspertem historykiem sztuki, wiodącym autorytetem w dziedzinie sztuki XVIII wieku – nie mogę dłużej zaprzeczać, że są to wyjątkowo kunsztowne falsyfikaty, sprawa została niestety rozstrzygnięta. To, co pani Geissler określiła jako „umowę kupna”, wydaje się być załączoną kopią fragmentu listu, na podstawie którego rzeczywiście nabyła meble dla siebie w tamtym czasie, kiedy ja jeszcze całkowicie wierzyłem w ich autentyczność i wiek. Meble znajdują się obecnie tutaj, w Berlinie, przy ulicy Stulerstrasse 9, w pustym mieszkaniu na parterze w zadbanym budynku, którego piwnica i piętro są zajęte. Potwierdziłem jedynie odbiór listu od monachijskiego prawnika i przekazanie go do Administracji Książęcej, nie komentując samej sprawy.

Z najwyższym poważaniem
Heil Hitler
Daneke

Transport mebli z Berlina do Książa.

Fot 12. Transport mebli z Berlina do Książa AP Katowice
Fot 12. Transport mebli z Berlina do Książa AP Katowice

E. Kirchners Hitwe. Fritz Ruh
Waldenburg Schlesien
Cochiusstrasse 2

do

Administracja Księcia von Pless
Zamek Waldenburg/Schl.
8.1.1937

Dziękuję Panu najserdeczniej za polecenie, jakie mi Pan dziś uprzejmie złożył w szanownym liście, dotyczące transportu wyposażenia pokoju od dr. Deneke z Berlina do zamku Fürstenstein. Transport ten zrealizuję.
Zleciłem firmie W. Busse załadunek w Berlinie za pośrednictwem tej samej poczty, tak aby meble mogły zostać załadowane w Berlinie najpóźniej w poniedziałek, jeśli nie jutro, to w sobotę.
Po dostarczeniu mebli natychmiast Państwa poinformuję, czy mają Państwo jakieś specjalne życzenia dotyczące ich transportu do Fürstenstein.

Składając Państwu najserdeczniejsze życzenia, przesyłam je niemieckim pozdrowieniem.

Podpis F. Ruh

Rekompensata za meble z Salonu Czerwonego dla pani Geissler.

Fot 13. Za meble z Salonu Czerwonego dla pani Geissler AP Katowice
Fot 13. Za meble z Salonu Czerwonego dla pani Geissler AP Katowice

1. Jego Najjaśniejsza Wysokość Książę Reuss wyraził telefonicznie 18 lutego 1937 r. zgodę na sprzedaż przedmiotów inwentarzowych opisanych w liście z 16 lutego 1937 r. pani Geissler – Stockmann z Monachium.
2. List

Pani Geissler – Stockmann
Monachium
Ottostrasse 3b

Szanowna Pani!

W nawiązaniu do naszego spotkania w Fürstenstein niniejszym potwierdzamy, że sprzedaliśmy Pani następujące przedmioty z zamku Fürstenstein:
M 123 i 128 2 krzesła Petit-point 2000 RM
M 140 2 pozłacane drewniane kolumny 800 RM
M 213 1 barokowy sekretarzyk 350 RM
M 261 1 barokowa komoda 150 RM
M 264 1 ławka 100 RM
26 Dywan w stylu chińskim wymiary 2,00 x 326 800,00 RM
F 26 5 talerzy fajansowych 30,00
F 46 2 misy fajansowe 6.00
F 77 1 Naczynie fajansowe 18.00
F 85 1 Miska fajansowa 16.00 Fajans razem 70.00RM
1 album Sennewalda (akwarele pejzażowe) 600,00 RM

Razem 4870,00 RM

Administracja zamku w Fürstenstein otrzymała polecenie przekazania wszystkich inwentarzy, z wyjątkiem albumu Sennewald, firmie spedycyjnej ze Świebodzic, w celu transportu na Państwa adres. Właśnie otrzymaliśmy informację, że wysyłka zostanie wykonana 19 lutego. Zgodnie z ustaleniami, koszty transportu pokrywają Państwo. W sprawie albumu prosimy o informację, na jaki adres ma zostać wysłany.
Załączamy fakturę i prosimy o potwierdzenie, że zgadzają się Państwo na pełną zapłatę zaliczki w wysokości 4009,00 RM za Czerwony Pokój oraz poniesienie związanych z nią wydatków w wysokości 873,20 RM, co daje łącznie 4882,20 RM.
3. Kopia z administracji zamku dotycząca przekazania w/w przedmiotów firmie spedycyjnej we Świebodzicach, za wyjątkiem Albumu Sennewald, o którego wysyłce zostanie wydane osobne zawiadomienie.
4. Kopia z głównego biura rachunkowego do wglądu i zaksięgowania. Na konto pani Geissler-Stockmann, obciążone z konta Deneke, należy przelać następującą kwotę: koszty transportu, koszty podróży i koszty dodatkowe związane z „Czerwonym Pokojem” 861,00 RM.

Fot 14. Rachunek dla pani Geissler AP Katowice
Fot 14. Rachunek dla pani Geissler AP Katowice

Podsumowanie zamieszania.

Administracja zamku w Książu zleciła historykowi sztuki z Berlina dr. Deneke zarządzaniem sprzedaży wyposażenia zamku Książ. Podczas wizyty dr. Deneke wraz z Dyrektorem Muzeum Miejskiego w Berlinie Schmidtem obejrzeli oni wyposażenie (inwentarz) przeznaczony do sprzedaży. Ustalono w rozmowie, że można z tej sprzedaży uzyskać kwotę 100.000 marek. przy prowizji dla Deneke w wysokości 5%. Deneke nalegał aby wyposażenie sprowadzić do Berlina i sprzedać podczas wielkiej aukcji. Administracja Książa na to nie przystała. tak więc wyposażenie zaczęto sprzedawać w zestawach lub pojedynczo. Takim zestawem wyposażenia Salonu Czerwonego zainteresowała się pani Geissler – Stockmann, prowadząca firmę antykwaryczną E. M. Stockmann Antiquitaten w Monachium. Wpłaciła na konto dr. Deneke zaliczkę, a meble zostały wysłane koleją, ze Świebodzic do Monachium. Po otrzymaniu mebli zwróciła uwagę na wady w meblach, a zatrudniony przez nią miejscowy ekspert, stwierdził, że przynajmniej część mebli jest nie autentyczna i są to dobrze wykonane włoskie falsyfikaty.

I teraz, co było nie tak z tymi meblami?

8.000 marek za meble to było prawie 10% całości planowanych dochodów ze sprzedaży wyposażenia zamku Książ. Czyli brano te meble jako bardzo wartościowe. Z zapewnień Administracji i pracowników zamku Książ, wynikało, że są to bardzo stare meble, jeszcze z pokoju królowej Luizy ze Starego Zamku. Eksperci określali, że są to pochodzące z południowych Niemiec, unikalne meble w stylu chińskim, pokryte czerwoną laką z XVIII wieku.

Szukałem w internecie jak wyglądają takie meble. i cóż się okazuje? Jedyne, które udało mi się znaleźć, są w Zamku Królewskim w Wilanowie.

Fot 15. Salon chiński zamek królewski w Wilanowie
Fot 15. Salon chiński zamek królewski w Wilanowie
Fot 16. Salon chiński komoda zamek królewski w Wilanowie
Fot 16. Salon chiński komoda zamek królewski w Wilanowie
Fot 17. Salon chiński biurko zamek królewski w Wilanowie
Fot 17. Salon chiński biurko zamek królewski w Wilanowie

Przytoczę tu opis ze strony Muzeum w Wilanowie.

W kolekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie znajduje się zbiór różnorodnych obiektów dekorowanych w technice laki europejskiej.
Laka europejska jest naśladownictwem wyrobów orientalnych, pokrytych gładką i błyszczącą warstwą żywicy sumaka lakowego (łac. Rhus vernicifera). Trudności z pozyskaniem drogich, importowanych z Chin i Japonii przedmiotów, zmusiły artystów europejskich do poszukiwania metod i materiałów, dzięki którym mogliby uzyskać powierzchnie równie gładkie i połyskliwe.
Artystą, który osiągnął mistrzostwo w tej dziedzinie, był dekorator na dworze Augusta Mocnego, Martin Schnell (1675 – 1740). Walory jego dzieł inspirowały spadkobierców i kolejnych właścicieli Wilanowa do tworzenia nowych mebli, w które wbudowywano elementy dekorowane w przeszłości przez tego niemieckiego artystę. Tak powstała para szafek na niskich podstawach, w których płyciny drzwiczek, pozyskano z sepetów z kolekcji Augusta Mocnego. Szafki powstały w 1776 roku, natomiast drzwiczki autorstwa M. Schnella datowane są na około 1730 rok.
Do wyposażenia biurka, na życzenie Potockiego, wykorzystano szuflady z XVIII-wiecznej sekretery z warsztatu Martina Schnella, wykonanej dla Augusta II Mocnego.

Tak więc widzimy, że i meble z Wilanowa, nie są w pełni oryginalne. Oryginalne są tylko fronty szuflad biurka i drzwi komody.

Czy podobnie było z meblami z Salonu Czerwonego, czy też w całości były falsyfikatami? Tego się nie dowiemy. Po przewiezieniu mebli z Monachium do Berlina, czyli ich zwrocie, obejrzał je jeszcze raz Dyrektor Muzeum Miejskiego Berlina dr. Schmidt i stwierdził, że są falsyfikatami.

Jednak Administracja zamku Książ, nie godziła się na zwrot mebli i oddanie zaliczki nabywcy. Krążyły pisma pomiędzy nabywcą, dr. Deneke, ekspertami, Administracją Zamku. W końcu pani Geissler zatrudniła prawnika, który skierował do Książa pismo przedprocesowe. Administracja w osobie kapitana Hagena i Zarządca inwentarza Książę Reuss, poszli na ustępstwa. Zlecili transport mebli z tymczasowego lokum w Berlinie do zamku Książ. Jednocześnie zaproponowali pani Geissler zakup innego wyposażenia aby nie zwracać jej zaliczki i zrywać umowy kupna. Pani Geissler wybrała inne przedmioty podczas wizyty w Książu. Kosztami postępowania, prawników, transportów, telefonów itp. obciążono konto prowizyjne dr. Deneke.

Co stało się z meblami z Salonu Czerwonego po ich powrocie ko zamku Książ nie wiem. Nie ma tego w dokumentach, które poznałem.

Pokazuję Państwu te informacje, abyście zrozumieli, że wyposażenie zamku Książ nie było wyjątkowe i tak cenne, na jakie wyglądało, a czym szczycili się Hochbergowie. Byli świadomi, że te meble były falsyfikatami? Tego się nie dowiemy. Ale sadzę, że biorąc pod uwagę ich inne oszustwa finansowe, było to wielce prawdopodobne.

1 1 oceń
Ocena
Tomasz Jurek

Jestem pasjonatem historii i eksploratorem. Od wielu lat, poznaję i staram się wyjaśnić - tajemnice Dolnego Ślaska. Przyszedł czas, aby udostępnić tę wiedzę innym.

  • 1
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Subskrybuję i wyrażam zgodę na pobranie moich danych - adres e-mail
Powiadom o
guest

5 Komentarze
najstarszy
najnowszy
Dreptak Dolnośląski
Dreptak Dolnośląski
8 czerwca 2026 09:14

Tomku świetne śledztwo. Gratulacje za artykuł

Trotyl
Trotyl
9 czerwca 2026 13:43

Jak zawsze świetny artykuł – proszę o więcej.

Edgard
Edgard
1 lipca 2026 00:03

Niestety ale nie widzę szans na to, żeby Zamek Książ udzielił Panu dostępu do jakichkolwiek materiałów. W ciągu kilku ostatnich lat pewni ludzie wzbogacili się dzięki Zamkowi o miliony złotych i mówiąc kolokwialnie zrobili sobie z tej instytucji koryto. Publiczne ujawnianie takich sensacji odbiłoby się na ich kieszeniach.
Niestety, każdy ma swoją cenę i przykry jest fakt, że odbywa się to kosztem plucia na Polskę, Polaków i wychwalaniem zmyślonej historyjki na temat niemieckich oszustów.

5
0
Co myślisz? Proszę o komentarz.x