Podziemny szpital Tannhausen
Podziel się
Podziemny szpital w Tannhausen (Jedlinka).

Nie wiem, w jakim stopniu i czy szerszym gronie, jest znany temat – podziemnego szpitala wojskowego, przy obecnie nieczynnej, stacji kolejowej Jedlinka Dolna (Tannhausen). Znam ten temat od dziesiątek lat. Próbowałem go poznać i jak to mówią rozkminić (zrozumieć). Odbywało się to, też w grupach z rożnymi osobami. Pomimo informacji (przecieków) z aparatu bezpieczeństwa PRL, nie udało mi się jednak, ani nikomu z osób, które szukały śladów tego szpitala, definitywnie potwierdzić lub wykluczyć jego istnienie.
Postaram się tutaj pokazać, co już wiem. Do tego doszło niespodziewanie znalezienie prze ze mnie, na mapie profilowej odcinka linii kolejowej nr 285, na odcinku w rejonie Tannhausen, wjazdu i wejścia do kopalni, o której nie miałem zielonego pojęcia i która oficjalnie, w internecie i archiwach nie istnieje. Nie udało mi się o niej znaleźć jakichkolwiek informacji.
Miejsce i teren w którym lokalizowany jest podziemny szpital.

Na Fot 2 widzimy fragment mapy topograficznej, z zaznaczonym potencjalnym podziemnym szpitalem.

Na Fot 3 widzimy ten sam teren w obrazie LIDAR.
Stacja kolejowa Tannhausen (Jedlinka Dolna).

Od uruchomienia linii kolejowej Świdnica – Jedlina-Zdrój nr 285 w roku 1904, do jej zamknięcia w roku 1997, istniała stacja kolejowa w tym miejscu. Do roku 1945 nazywała się Tannhausen, później Jedlinka Dolna. Po reaktywacji tej linii, pod numerem 266, nie przywrócono tej stacji, ani nawet przystanku. Dlaczego? Zastanawia mnie to, bo przecież sloganami było ” ograniczenie wykluczeń komunikacyjnych” oraz “rozwój turystyczny regionu”. A obok tej stacji mamy “Pałac Jedlinka”. Coś tu nie pasuje.

Na Fot 5 widzimy układ torowy stacji. W późniejszym okresie dobudowano bocznicę do firmy “Porzellanfabrik Joseph Schachtel Aktiengesellschaft”. Stacja miała budynek stacyjny. Budynek magazynowy. Toalety. Ktoś powie – stacja jak stacja, w tamtych latach. Tak miała ruch osobowy i towarowy.

Co jest ciekawego nieopodal.

Fot 7, numerem 3 zaznaczony teren podobozu obozu Koncentracyjnego Gross-Rosen Tannhausen. O tym obozie są bardzo skromne informacje. Nie ma żadnych informacji, gdzie pracowali więźniowie tego obozu. Wiemy, że w czerwcu zostali przeniesieni do Dornhau (na podstawie ŻIH Obozy Syg. 209). Na pewno nie pracowali w górnictwie, bo kopalnia Sophienau już była nieczynna. Nie sądzę, żeby niedoświadczonych ludzi zatrudniano do pracy przy produkcji izolatorów wysokich napięć. Czyżby byli potrzebni, do przebudowy starej kopalni na podziemny szpital?

Powyżej stacji Jedlinka na zaznaczonym terenie Fot 7 obiekt 2, istnieje “coś” co z Wojtkiem OKI, nazwaliśmy “Czereśniowym sadem”. Dokładniej widać go na Fot 8. Teren ogrodzony płotem, z betonowymi zakrzywionymi na szczytach słupami jak w obozach. Nie wiem jak to wygląda w chwili obecnej, ale jeszcze kilka lat temu, wypisz – wymaluj, teren pilnie strzeżony. Co tam było? Nikt nie wie. Ale jak dziesiątki lat temu, przyglądaliśmy się temu “strzeżonemu” “Czereśniowemu sadowi”, to człowiek mieszkający w budynku obok, pilnie nas obserwował.

Do tego, całkiem przypadkiem, nad “podziemnym szpitalem”, ulokowano przekaźnik radiowo-telewizyjny. Oczywiście, nie wierzę w przypadki. Jeżeli go tam ulokowano, to musiał tam być szyb techniczny. Wykonano go lub zaplanowano, do wypuszczenia na powierzchnię i na maszt, kabli łączności radiowej. Pracowałem w Stacje Radiowe i Telewizyjne w TON Chełmiec, jednak wtedy nie miałem takiej wiedzy jak obecnie. Istniało wiele bardziej dogodnych lokalizacji na taki przekaźnik w okolicach i w samej Jedlinie-Zdrój. Tak więc to, że przekaźnik ulokowano w tym miejscu, jest nieprzypadkowe.
No i mamy jeszcze dwie drogi zaznaczone na Fot 7 pozycja 1. Po co dwie drogi, od drogi głównej na wzgórze? Przecież wystarczyłaby jedna.
No i odkrycie.

No teraz ta rewelacja. Fot 10 fragment z wjazdem szerokości 4m do kopalni “Kiesgrube”. Uważam, że ten wjazd do kopalni, wykorzystano jako wjazd i wejście do podziemnego szpitala. Widzimy na Fot 7 (zaznaczone w kółkach) wjazdy, jakby do małych kamieniołomów. Jednak tu mamy, jedno wybranie opisane, jako wjazd do kopalni z określona nazwą. Pod koniec wojny, wjazd i pewien odcinek sztolni wjazdowej zostały odstrzelone. Jestem pewny, że służby PRL wiedziały o istnieniu tego podziemnego szpitala wojskowego. I to, że teraz nie ma w tym miejscu stacji, ani przystanku na linii kolejowej, też nie jest to przypadkowym błędem lub niedopatrzeniem. Takie miejsca nie powinny być na widoku osób postronnych. Wieże widokowe w Sudetach, też nie są stawiane w przypadkowych miejscach.
Liczę na to, że znajdą się osoby, które – wiedzą coś więcej. Jestem także otwarty na dyskusję w tym temacie.
© Licencja na publikację
© Wszystkie prawa zastrzeżone


Hej. Jakiś czas temu podjechaliśmy obejrzeć stara stację i jej okolice, zaraz pojawił się człowiek tam mieszkający z pytaniami a co tu robicie itd. ogólnie miejsce niby warsztat niby nie wiadomo co…..psy lataja i ujadaja jak tylko się zbliżysz….
No to nieźle.
Pozdrawiam