ŁADOWANIE

Wpisz aby wyszukać

Najnowsze Tajemnice

Wybuchowy opowiada cz. 2

Podziel się

No to lecimy z drugą częścią nagrania.

Przedstawiam drugą część nagrań z A.H. “Wybuchowym” Głównym Inżynierem Wentylacji Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego, a zarazem Pełnomocnikiem Wojewody Wałbrzyskiego do spraw Ukrytych Podziemi i Dóbr Kultury.

Tych, którzy zaczynają od tego artykułu, zapraszam do wcześniejszej części pierwszej, gdzie są podstawy – Wybuchowy opowiada cz. 1

Główny wątek tej części.

Fot 3. Szyb Szczęść Boże fot. polska-org.pl
Fot 3. Szyb Szczęść Boże fot. polska-org.pl

Główny wątek rozmowy w tej części dotyczy poziomów od +411m wzwyż. I wiąże się z tematem tajnych obiektów w obrębie Waldenburga (Wałbrzycha).

Mowa jest o fabryce broni chemicznej, kopalni uranu, tajnych częściach kopalń – poziomach i chodnikach oraz tamach je zabezpieczających, Górze parkowej, Harcówce, Gestapo, Lisiej Sztolni, itd.

Posłuchajmy nagrania.

Transkrypcja nagrania.

H. – Ale dlaczego były pilnowane? Oto jest pytanie.
R. – To jest właśnie pytanie, które mnie interesuje, także.
H. – Musiałem sobie sam na nie odpowiedzieć, dlaczego pilnują – nie? Dlaczego, na przykład poziom +300, pod Harcówką i pod Hermanem itd., były nigdy niedostępne przez nas. Nigdy nie pozwolili żadnej tamy otworzyć. Dlatego zginął jeden inspektor Urzędu Górniczego, którego wrzucili do szybu, na szybie Maria – nie. Takie różne rzeczy. Ja musiałem tego pilnować. Bo po pierwsze, ja miałem na wlocie i na wylocie pomiary powietrza. I między wlotem a wylotem, było o 30%, więcej z kopalń wychodziło niż wchodziło.
R. – Wchodziło tak.
H. – Dla mnie to było bardzo groźne. To śmierdziało samozapaleniem, endogeniczne pożary, woda itd. I ja musiałem tym się interesować. A jak się…
R. – To się bierze.
H. – A jak się tym interesowałem, to wtedy… Wtedy mnie po uszach dawali. I ja musiałem…
R. – Ale kto? Kto wtedy był przeciw informacjom? Kto blokował informacje co się dzieje na tych górnych poziomach? Poczynając załóżmy od poziomu 413 czyli Lisia Sztolnia – prawda, to jest +413 i dwa poziomy niżej. Kto te informacje, tak powiem blokował?
H. – Oni mieli ludzi we wszystkich środowiskach. Mieli ludzi w Wyższym Urzędzie Górniczym. Mieli ludzi w ministerstwie, gdzie wiceminister Porąbka był w czasie wojny w Gestapo w Zabrzu – nie, pracownikiem – prawda.
R. – Czyli sądzi pan, że to Niemcy blokowali?
H. – Mieli ludzi w Urzędzie Górniczym u nas. Inspektorów mieli, którzy tylko tym się interesowali – nie. Zresztą nie bezinteresownie. Mieli ludzi na kopalni. Szczególnie w działach mierniczo-geologicznych. Na przykład u nas w dziale mierniczo-geologicznym na Victorii był taki, też z Wermachtu do pomiarów szybów. No to… Ten człowiek bardzo dużo wiedział. Ale ja z kolei, jako Główny Inżynier Wentylacji miałem jeszcze na 216 ludzi, 26 Niemców. I ci Niemcy, byli u mnie przeważnie na rozpoznaniu – metaniarze, próbobiorcy, itd. Bardzo dużo fachowców. Ja ich bardzo poważnie traktowałem, jak ludzi – nie. Nie jak Niemców – prawda, tylko jak ludzi i jak normalnych tych. I oni mieli do mnie duże zaufanie. Ale nigdy Niemiec przy Niemcu, słowa nie powiedział. Tylko w cztery oczy.
R. – Bo wzajemnie do siebie nie mieli zaufania.
H. – Dlatego przesłuchiwałem ich w cztery oczy. I od takiego jednego Wolfa, też dużo rzeczy się dowiedziałem, aż mi włosy na głowie stanęły – nie.
H. – O. Jedną rzecz wam podaruję. To jest ostatni schemat jaki wykonałem w 90-tym roku przeszło całego kompleksu Kopernik – nie. Z wszystkimi kopalniami, kopalnią Victorii, wszystkimi szybami, to było udostępnione i na tym planie są zakodowane zasoby… To wszystko jest w tej chwili pod wodą, do poziomu +390. Ale, jest cała masa szybów, które nie są zasypane i są suche, bo nigdy tam woda nie podejdzie. Więc to przeanalizowałem wszystko – nie. Pokazałem temu mojemu zastępcy, który tu jest w tym Zespole Kryzysowym – nie, żeby miał oko na to, bo dzisiaj każdy z tych szybów jest zagazowany dwutlenkiem węgla i 3 – 4 m w dół i trup.
R. – No tak.
H. – Bez aparatu dzisiaj się nigdzie nie pokażę. I to jest właściwie to wszystko do 10 poziomu – nie, co myśmy po prostu użytkowali. Ale nad tym wszystkim są jeszcze trzy poziomy poniemieckie – właśnie, które myśmy nigdy nie spenetrowali.
R. – Ale dlaczego? Teraz pytanie. Były blokady? Były rozkazy – zatrzymać, nie chodzić, itd.?
H. – Według mnie Niemcy…
R. – Można będzie to skopiować, pozwoli pan.
H. – Tak, tak. Tylko ja tu gdzieś miałem kopię. Tylko właśnie szukam tej kopi.
R. – Wie pan… My wykonamy kopie i podrzucimy panu i oryginał i kopie.
H. – Dobra.
R. – Bo my mamy taki zwyczaj. Pożyczamy materiały, wykonujemy kopie i zwracamy razem z kopią.
H. – To będzie pamiątka dla was. Nikt nie będzie prócz pana miał, Kosmatego Jurka któremu też dałem – nie, tego schematu. To co jest pod wodą do poziomu +390. I tu ma ujście na szybie…
R. – Ale proszę mi powiedzieć. Czyli tak, zabroniono wam korzystać, czyli badać tych poziomów wyższych. Załóżmy od poziomu prawie 0, bo ten +415, to jest…
H. – Nie, pierwszy poziom to jest 411. I ten poziom 411 w czasie wojny był strategicznie wojskowy. Ten poziom łączył wszystkie kopalnie. Miał swój szyb, tutaj za torami pod Chełmcem – tak zwany Glückauf.
R. – Ha,a ha, ha.
H. – Tam był przystanek i tam wysiadali więźniowie, którzy po prostu…
R. – Ja właśnie to napisałem w książce.
H. – Wykorzystywani byli na wszystkich tych poziomach poprzez poziom 411.
R. – Ale proszę zauważyć jedną rzecz. Gdy pokazałem to panu Jurkowi. Z Glückauf-a, czyli ze Szczęść Boże, jest przejście przekopem Lisiej Sztolni, przez chodnik Lisiej Sztolni. Bo to jest 2 metry…
H. – Lisia Sztolnia miała bezpośrednie połączenie w szybie Sobótka, w kierunku szybu Hochwald czyli Wiesław i miała połączenie z Glückauf.
R. – Dokładnie.
H. – I to miała…
R. – Mamy przejście z budynku Gestapo, Policji dzisiejszej…
H. – I Gestapo miało do szybu – Lisiej Sztolni…
R. – To co ja napisałem w nowej książce. Jest napisane.
H. – I to był taki poziom, który był tajny dla Niemców nawet. Wie pan, oni też się kryli ze swoimi… Przecież to był duży ruch. To jest kilka tysięcy więźniów dziennie pod ziemię trzeba było prowadzić.
R. – O właśnie. Dlaczego kilka tysięcy więźniów? Ja trafiłem na dokumenty, które mówią o istnieniu w kopalni Glückgrube czyli umówmy się Victorii. O istnieniu fabryki amunicji chemicznej.
H. – To jest osobny rozdział. To jest tajemnica.
R. – No ale ja na niej siedzę? He, he, he.
H. – To jest tajemnica.
R. – Ja dlatego u pana jestem.
H. – Widzi pan…
R. – Fabryka amunicji chemicznej 1 kwietnia 1945 roku, zatrudniała trzy, 2975 osób. Taki dokument mam.
H. – Oni mieli tutaj filie w Kamiennej Górze, za Antonówką. Najtajniejszą fabrykę chemiczną, która produkowała paliwo do rakiet V1 V2. I tego Ruscy, tej fabryki Ruscy nie osiągnęli. Niemcy ją zatopili, zamurowali i ona stoi tam. Ale zabrali cały sztab inżynieryjno-techniczny…
R. – Do siebie.
H. – NiederSchlesien Werkbau AG, czyli całego tego chemicznego środowiska. Na Victorii, na poziomie +432, w połączeniu z szybem Irena… I w parku jest taki szyb… zamurowany. Bezpośrednio była ta…
R. – Mówi pan o Parku Sobieskiego?
T.J. – Nie nie.
H. – Nie. To Jordana.
T.J. – Na Sobięcinie.
H. – Więc tam była, jest fabryka chemiczna, w której pracowało prawie trzy tysiące ludzi…
R. – 2975 do 1 kwietnia.
H. – I ona produkowała 36 węglopochodnych. Miedzy innymi produkowała materiały wybuchowe. Specjalizowała się w tym. I ta fabryka na powierzchni, na powierzchni koksownia i nic więcej. Produkowała gaz. Tam jakieś kilka węglopochodnych jak smoła pogazowa i nic więcej nie było. Jak Ruscy weszli, no to tą fabrykę Niemcy elegancko zamknęli. I dojście jest od szybu Irena, i taką sztolnią w kierunku na Palestynę – nie. I ten poziom +432 jest suchy. Wentylowany był na dwa szyby. Wentylacyjny szyb Irena i wentylacyjny szyb Wrangel czyli Wojciech. Te szyby są nie zasypane. Pilnowane. Zagospodarowane. Psy przebywają tam. Tam pan nie wejdzie – nie. I ta fabryka jest cały czas pilnowana. Bardzo dobrze zagospodarowana i bardzo dobrze, bardzo dobrze pilnowana. I nie pozwolono nam na przykład, pod ta fabryką wybierać na niższych poziomach, bo byśmy ja po prostu zrujnowali szkodami górniczymi.
R. – No tak.
H. – No nie, dawało mi coś do powiedzenia – nie. Miała połączenie bezpośrednie z Glückauf. Miała połączenie z szybem Chrobrym.
R. – I z szybami Siostrzanymi zdaje się?
H. – Z szybami Siostrzanymi to z poziomu…
R. – 413 dochodzi do tego.
H. – 413, była taka upadowa na powierzchnię.
R. – Upadowa, hym…
H. – Tą upadową wydawano materiały, które produkowano.
R. – No to jest to, na co wpadłem sam.
H. – Te szyby Siostrzane są nie zasypane. 500 m szybów, dwa. One są zagospodarowane na powierzchni, przez jakieś tam. Nie wiem.
R. – Złomowisko w tej chwili.
H. – Cały czas są bardzo moim zdaniem mocno zagrożone, bo mogą runąć w każdej chwili, bo to szyby są wykonane w tak zwanych warstwach karbońskich – nie, to wszystko może puchnąć, może pójść w dół – nie. I na 411 ze szybów Siostrzanych była upadowa na powierzchnię. Zakończona takim, później tam pieczarki trzymali – nie, takim…
T.J. – A. Wiem gdzie. No.
H. – I tego. Ja to od Niemców wiem.
R. – Wiesz gdzie?
H. – To jest fakt. Mnie to Niemiec zdradził. Z Sobiecina Niemiec. Moment przed śmiercią. Bardzo mnie lubił. Od (nieczytelne) w piłkę grali – nie. I on mi powiedział Dolik, to jest wielka wartość tej fabryki. Ona ma zasilanie. Ona ma wszystko. Ona tak stanęła jak szła. I ona jest sucha.
R. – Tak właśnie słyszałem.
H. – I ona nigdy nie będzie mokra, bo poziom wody maksymalnie może się podnieść do 411. Ale nie do 432.
R. – No tak.
H. – To jest wszystko pod Sobięcinem. Pod tym parkiem, tam – nie. Widzi pan w tym parku nic nie budują. Tam nie pozwolą nigdy budować nic i tak dalej. Przy parku…
R. – Pan mówi o Jordana? O Sobiecinie – nie?
T.J. – Tak. Na ten temat.
H. – Jak przyjechałem do Wałbrzycha, mieszkałem tam na 131, gdzie jest teraz szkoła. Tam był taki Dom Kultury. Ja tam rok mieszkałem jako student. Jako młody chłopak, pracownik – nie. I tam była jeszcze, był taki barak. W tym baraku była stołówka. Taki typowy z wojny barak. Czyli… Ta stołówka miała też połączenie bezpośrednią upadową na 432. Bo to blisko jest 470 na to nie jest…
R. – Bez problemu upadowa.
H. – I to stoi. To jest to, czego Niemcy w tej chwili pilnują.
R. – Czyli dobrą książkę piszę? Ja się śmieję, bo ja właśnie o tym piszę. Dokładnie o fabryce amunicji chemicznej.
H. – Teraz druga, drugi koncern… A cha, i tym wszystkim zarządzał koncern niemiecki z Berlina – nie, IG Schlesien Werkbau AG Kokswerke und Chemische Fabriken – nie. Ten koncern istnieje, bo miał duże pieniądze. Do tego koncernu w tej chwili… on się przekształcił.
T.J. – No wiadomo – nie.
H. – I w tej chwili produkują na przykład… ramy do okien. Tak zwane Roplasto – nie. Fabrykę zrobił we Wrocławiu – nie. Tu mają wejścia. Odbudowują Thorez w sensie historycznego zabytku tam. Na to wydają 132 milionów i nie krepują się. Bo to budują tam potężny ośrodek handlowy, też z zewnątrz nad tą fabryką. Bo tą fabrykę, też można w każdej chwili otworzyć.
R. – No tak, bo sucha jest.
H. – Ona jest zamurowana i można ja otworzyć.
R. – Natomiast…
H. – Uratowali koksownię cudem. To jest prywatna koksownia – nie. Nikomu nie podlega – nie. Koks, mają zbyt w Chinach – nie. Tysiąc złotych za tonę koksu – nie. 300 pracowników. 4600 zł średniówka – nie. I utrzymują tą koksownię, bo ona jest potrzebna jak, jak no… cukier do herbaty, dla węglopochodnych.
R. – No tak.
H. – I to wszystko idzie takimi drogami, co logicznie wszystko wygląda jako tako.
R. – Idźmy na chwilę…
H. – Teraz jeszcze panu no tego. Tutaj był jeszcze drugi koncern, który wszedł w 38 roku dopiero. Budował tutaj bardzo duże osiedla, na Podgórzu. To wszystko, to był koncern, no… Produkował tutaj na terenie Chrobrego. Bo były te kopalnie znacjonalizowane przez Niemców. Były tak ,do Hochbergów należały – nie. Mieszko należał do jakiegoś prywaciarza z Wrocławia. Teraz Klara Gorce, to tam należało do Hochbergów. Barbara, też. Więc 80% tych kopalń, tych znacjonalizowanych, należało do Hochbergów – nie. I, jak powstały te które koncerny tutaj, przede wszystkim rozwinęły chemię. To są kopalnie węgla koksującego…
R. – Wiadomo.
H. – To jest tylko koks i… Ale chemię. W tamtych czasach to nie było takie bez znaczenia, bo cały gaz, całego Dolnego Śląska pochodził również z koksowni tutaj. To tutaj wszedł koncern, no…
T.J. – Nibag Wabag – tak?
H. – Nie. Ten co gaz Cyklon B produkował. IG Farben.
R. – IG Farben.
H. – IG Farben wszedł na Chrobry. I ten IG Farben pierwsze co zrobił to, podziemną fabrykę paliwa syntetycznego.
R. – Benzyna syntetyczna.
H. – To jest zamurowane. Nieczynne – nie, rzecz jasna. Ona jest tutaj za Matyldą, pod ziemią. Później rozbudował podziemną fabrykę Gaz Cyklon B. Ona jest pod Mauzoleum (Schlesier Ehrenmal). Tam gdzie jest to Mauzoleum. To Mauzoleum to było takie solarium. Ludzie wychodzili, oddychali i sześć dni z powrotem, całkowicie w zamkniętym obiegu – nie. I ta fabryka, też jest zamurowana. IG Farben padł, jako koncern ludobójczy – nie. Całkowicie znikł. Nie istnieje ta firma. Chociaż była bogata firma. I oni rozbudowali również węglopochodne, ale nie pod ziemią, ale na powierzchni. Na Chrobrym. Tam tylko pozostały dzisiaj mury, słupy – nie, a wszystko…
T.J. – Za laboratorium tam dalej.
H. – Tak. A wszystko Ruscy wycieli i wywieźli.
R. – No tak.
H. – A to było dostępne. A to co jest na Sobięcinie na 432 jest niedostępne i stoi.
R. – I stoi. I czeka.

H. – Czeka. Jeszcze ciekawsza rzecz. Pod Jadwigą, między tym… Kuźnicami a Sobięcinem, w tej południowej apofizie Chełmca, gdzie się ten porfir wylał w ten rów tektoniczny, Niemcy mieli fabrykę tam, kopalnię uranu. I ta kopalnia uranu jest idealnie zamknięta. Dwoma tamami. Dwoma przekopami. I nie można było nigdy tych przekopów, chociaż byłem ich gospodarzem otworzyć. Tu jeż mnie dosłownie trzymali tak za kołnierz.
R. – Jasny gwint.
H. – Jak jechałem na ten pozom, to dostawałem taką, dziwną jakąś obstawę.
R. – Tak.
H. – I tej kopalni… Tą kopalnię Niemcy uratowali przed Ruskimi. Bo Ruscy momentalnie wszystkie kopaleńki, kopalnie, itd. Rozpoznali Kowary, rozpoznali tam no…
T.J. – Okrzeszyn.
H. – Nie. Tam gdzieś w rejonie Kłodzka, tam. Też tak samo znaleźli. Na laboratoria latali na jakiś samolotach. Mieli tam laboratoria – nie. Po prostu rozpoznali uran, bezpośrednio z powietrza – nie.
T.J. – Jest taka mapa radziecka. Z Rosyjskim opisem. Z takimi kwadratami. Całe Góry Sowie opracowane jako przelot samolotu był.
H. – To jest proszę pana… To był jedyny uran w Polsce i w Czechach i w NRD, który Ruscy mieli w tamtym czasie. Teraz to oni mają uranu tak. Oni tam w Mongolii znaleźli takie pokłady, że za dwa miliardy ostatnio amerykanom sprzedali uranu.
R. – Ale wróćmy na chwilę z powrotem do Gestapo, czyli Komendy Policji. Bo wiadomo, że Komenda Policji w tym momencie była połączona i z fabryką amunicji chemicznej…
H. – Lisią Sztolnią.
R. – Przez Lisią Sztolnie i później przez Glückauf Schacht. Czyli już pod Chełmcem. Natomiast, co pan sądzi o możliwości połączenia w drugą stronę? O możliwości pod Górę Parkową?
H. – Góra Parkowa?
R. – No.
H. – Harcówka.
R. – Harcówka.
H. – Zamurowane i stoi.
R. – I czeka.
H. – Czeka. I tutaj są dwa wyrobiska. Jedno jest zrobione, z tego kamieniołomu, tam na Lotników – nie. Bo z tego kamieniołomu wszystko Niemcy robili. Bo to też kryli się. To był bardzo sprytny z ich strony. Mieli silę taką, roboczą z którą się nie liczyli, która była skazana na śmierć przez pracę – nie. Więc tam od strony Okręgowej Stacji Ratowniczej, to był sztab. I tam później od Lotników, tam się wgryźli w Górę Parkową. I tam jest dużo rzeczy schowanych.
R. – Ale myśli pan schowanych, czyli depozytów jakichś niemieckich czy…?
H. – Nie. Przechowanie. Oni dużo rzeczy chowali proszę pana. Cały Wrocław, Opole, wszystko w górach jest schowane. I to stoi do dzisiaj. Teraz… A druga rzecz, to jest tutaj jak Pomnik Górnika – nie. Tu kiedyś było, taki kawałek przekopu. Później go zawalili – nie. I od Liceum nr II – nie. I tam jest, tam jest fantastyczny schron.
T.J. – Capitol.
H. – Proszę?
T.J. – Capitol to nazywają.
H. – Nie wiem jak to nazywają.
R. – Mamy plan.
H. – Ja widziałem mapę tego schronu. Jest widziałem. Nawiasem mówiąc, Kruszyński ją schował i wywiózł – nie. Kruszyński ją odszukał gdzieś w Muzeum Wojska Polskiego.
R. – Zobacz czy jest.
T.J. – Dałem. Madejowi dałem.
R. -To wyjmijmy komputerek.
H. – I tam jest, dwa takie wyrobiska sprytnie zrobione. Jedno do penetracji. A drugie obok jest do tego bezpośredniego schronu.
R. – To zaraz coś panu pokażemy jak już tak rozmawiamy. To zaraz coś panu pokażemy.
H. – No widzicie – no.
T.J. – Bardzo dobrze nam się rozmawia.
R. – Bardzo dobrze nam się rozmawia. Pan rzeczywiście tak jak powiedział doktor Kosmaty, pan wie wszystko.
H. – Jurek przyszedł troszkę później ode mnie. Jurek jak to z geologi. Potem był na Victorii. Potem go wzięli do Zjednoczenia. I on tak wyrósł. Przez przypadek miał z zony kuzyna wiceministra i dyrektorem został – nie. A minister się zmienił i inny dyrektor przyszedł.
R. – He, he, he.
H. – W tamtych czasach, to proszę pana po cichutku.
R. – Jak mówimy, mamy Lisią Sztolnię, która idzie jeszcze za Policją i idzie do budynku, który był użytkowany przez firmę Separator. I wyjście awaryjne jest jeszcze za ulicą, za Separatorem. Separator w czasie wojny, był z posiadanych przez zemnie informacji, też był użytkowany przez Gestapo.
H. – Tak. A po wojnie momentalnie…
R. – NKWD.
H. – Zajęło NKWD. Bo NKWD zajmowało te budynki gdzie było Gestapo. Bo tam było najbezpieczniej.
R. – Czy widzi pan możliwość połączenia z Lisią Sztolnią tego budynku Separatora?
H. – No na pewno.
R. – Bo właśnie tego w tej chwili szukamy.
H. – Tak. Tam są jeszcze… Widzi pan, tutaj jest jeszcze jedna sztolnia, która w tej chwili, która woda odpływa – nie, Wilhelm Stolen. Ona ta za Politechniką. Niemcy ją utrzymywali i ona była aż do szybu, do którego nigdy się nie dostałem, który jest równoległy do szybu Sobótka…
T.J. – Maria.
H. – Nie. To był szyb… Wyszło mi w tej chwili z głowy. Z niemiecka go tylko znam – nie. Ten szyb Niemcy ogolili całkowicie z obudowy, przedziałów itd. I ten szyb to był gwóźdź do tej fabryki…
T.J. – Na Sobięcinie?
H. – Przy Victorii.
T.J. – Na Sobiecinie był ten szyb?
H. – Tak.
T.J. – Jak on się nazywał?
H. – Ach wyszło…
T.J. – Ja zapytam Jurka. Jurek będzie wiedział.
H. – Oni wiedzą. Tam – Kaziu Szewczyk…
T.J. – On mówił, że tam nigdy nie było wchodzone. Teraz pan potwierdza.
H. – Szyb był tylko do dyspozycji, tylko dla przemysłu chemicznego, koksowni. Bo koksownia na Thorezie miała bezpośrednie połączenie – nie, z Victorią. Z ta właśnie fabryką. Thorez też nie miał żadnych instalacji weglopochodnych. Tylko koksownię miał. Nic więcej.
H. – Pan po tych szybach chodził znacznie wcześniej niż my mamy możliwość o nich wiedzieć. Czy liczył by się pan z zabezpieczeniami, pułapkami niemieckimi?
H. – Co, co?
R. – Czy mogą być pułapki minerskie niemieckie w tych szybach?
H. – Pewno. Niemcy bardzo sprytnie minowali. Ja wiedziałem gdzie są miny, a gdzie nie ma. Ale, największą miną to zawsze byli ludzie. Ludzie, którzy pilnowali tego. I ludzie, którzy chcieli się do tego dostać. I teraz, tych obserwując i tych obserwując, zawsze dochodziłem do wniosku, że oni czegoś chcą, ze oni o czymś wiedzą, tylko nie mają siły i środków – to jest raz. Nie mają umocowań prawnych, bo to wszystko Urząd Górniczy. No każda tama, jak chciałem sprawdzić – tamę rozwalić, to musiałem mieć wniosek, dokumentację – nie, zabezpieczenia, no to panie, to cały projekt był. No to to, to się odbiło aż w Warszawie, że tam jakiś Dolek Hrycyk – nie, cholera uparł się i chce do jakiegoś poziomu wleźć – nie. To nie było takie proste, żeby to można było ukryć. Raz mi się tylko udało, to sam na własną rękę strzeliłem tamę – nie. Ale strzeliłem ją dlatego, nie dla żeby tam skarbów szukać czy jakichś innych rzeczy. Tylko po prostu miałem zagrożenie, miałem pewnego rodzaju – zapalił mi się, zapaliła mi się wychodnia – nie. I pół kopalni zadymiło się dwutlenkiem węgla – nie. Musiałem tą tamę strzelić i nikomu się do dzisiaj nie przyznałem, że ją strzeliłem – nie. Bo jak by wyszło, no to dochodzili do mnie. A mi się udało przejść przez górnictwo i nie zapłaciłem ani grosza w Urzędzie Górniczym. Więc musicie wiedzieć jak ja byłem mocno gryziony za te rzeczy i wiedziałem, czego można się dotknąć, a czego nie. Wie to pani, jakby tutaj panią do dżungli w Amazonii zrzucili na spadochronie – nie. Bo nie każdego pająka można bezkarnie po tyłku pogłaskać. Tak samo tu.
R. – Bo teraz tak. My…
H. – Trzeba było wiedzieć, który jest trujący – nie, a który nie.
R. – Powiem panu w ten sposób, my skarbów nie szukamy. Natomiast mamy informacje o niemieckich badaniach naukowych. I właśnie dużym, duże podejrzenia idą w kierunku Góry Parkowej. I w kierunku tego kompleksu pod Górą Parkową, który jest do dzisiaj nie otwarty. Mówi się o niemieckich badaniach nad atomem. Nawet.
H. – Ja panu powiem, kto pilnuje w tej chwili tego. Pilnują tego Wodociągi. W Wodociągach są ludzie, którzy tego pilnują. Tej tamy, tutaj na podwórku szkoły Liceum nr II. Tam jest tak. Tam jest taki jeden garaż, który jest po to zbudowany, żeby coś osłonić. Jakby pan zdjął ten garaż, to pan by się dostał do właściwej tamy. A obok jest tama i jest wyrobisko, które jest tak zakończone, że możne pan tam przyjść, na końcu posiusiać sobie, powiedzieć – o niedokończone.

T.J. – Zmyłka.
H. – Więc tak Niemcy właśnie budowali podziemne zakłady, że one były z góry przygotowane do zamaskowania.
R. – Ale jak pan sądzi, kto nam może w tej chwili przeszkodzić? Kto może zrobić jakiś zakaz? Kto może przeszkodzić? Bo na razie, wstępnie, mamy zgodę.
H. – Czyją?
R. – Urzędu Miasta.
H. – Kto wydał?
R. – Prezydent.
H. – Prezydent. He, he… No. Trzeba skorzystać z tej zgody.
R. – Ale myśli pan, że to jest do pokonania, czy nie? Że ktoś nam może… Urząd Górniczy? Czy ktoś może nam przeszkodzić?
H. – Urzędu nie ma. Urząd, to wszystko jest Miasto. To jest wszystko Miasto. To jest… Pod Górą Parkową jest to, znaczy pod Parkiem Sobieskiego, czy pod Harcówką, jak to nazywacie. Ta Harcówka, też ma szybik. Ta Harcówka była wentylatorem.
T.J. – Tam Milicja pilnowała cały czas Harcówki.
H. – Tak.
T.J – To było milicyjne.
H. – Harcówka jest tych wyrobisk wentylacyjnym szybem. To musiało być przewietrzane – nie. Nie ma rzeczy na dole, która nie była przewietrzana. Więc Harcówka… Tam, jak pan pójdzie na taras. Tam jest taki… Taka altanka. I jedną nogą ta altanka stoi na takiej płycie. Ta płyta jest przykryciem tego szybika.
R. – Wiesz o którą płytę chodzi?
T.J. – Wiem.
H. – Tak więc Harcówka miała, była szybikiem…
T.J. – Mamy taki ciekawy temat. Musisz poczekać. Uzbrój się w cierpliwość (telefon od następnego rozmówcy).
R. – Kto nam może…
T.J. – Jeszcze pół godziny.
R. – rzucać kłody pod nogi? Ja mam informacje. I to informacje z Niemiec i ze Związku Radzieckiego – byłego też, że były badania naukowe po Parkową i tam stoi niemiecki cyklotron. Pod Parkową. Wie pan… Co ja chcę? Chcę otworzyć Parkową i oddać Miastu. Macie, możecie wykorzystać. Możecie oprowadzać turystów. Możecie zarabiać na tym duże pieniądze. I dlatego się Miasto zainteresowało.
H. – Tu jest ta góra. I teraz proszę pana jest to to boisko. Tutaj jest mocno zawsze zamykane na kłódki, albo trzy – nie. I tutaj jest taki na końcu garaż – nie.
T.J. – O tym wiemy.
H. – A obok tego garażu jest po prostu wejście.
T.J. – Zwykłe.
H. – Tak. Żeby się dostać do tej całej… Do tej sztolni. A ta sztolnia jest cholernie ciekawa. Bo ona jest zbudowana w ten sposób. Tam są dwie równoległe sztolnie.
T.J. – Taka drabinka.
H. – I tutaj są takie przejścia – nie, porobione. Takie jakby skrytki – nie. Jakby komory takie.
R. – Tak.
H. – Niemcy to zbudowali pod motywacją obrony przeciwatomowej. I oni pod koniec wojny wiedzieli, że może być broń termojądrowa użyta – nie. I oni bardzo dużo schronów budowali. Nawet na trzy tysiące ludzi. Dwa tysiące. To był łatwy schron, tutaj dla Śródmieścia – nie. Ale później zamknęli to i koniec. I nikt się do tego nie dostał. Wejście jest tutaj, kawałek przed samym (…). Jak pan otworzy bramę, to tam na końcu.
T.J. – Jest zawał taki.
H. – Jak tam mówili, że tam znaleźli. Rzucone było po to aby odczepić – nie, od tego. A właściwy ten garaż, co tam jest, to on zasłania… O, o, o widzi pan.
H. – Ja panu narysuję…
R. – Wiedziałem, że pan powie – o to.
H. – Moją wiarygodność.
R. – Nie, nie… po prostu mamy te same informacje.
H. – No widzi pan. To jest jedyny przypadek gdzie coś takiego jest. Gdzie idzie dwa różne przekopy i one maja takie przecinki – nie.
T.J. – Jest takie same coś w Hamburgu. Tylko pod szpitalem.
H. – Więc teraz proszę pana… Robili wejście i są dwie te. I tu jest ta wartownia… I to jest niemiecka sztuczka. Biję przekop – nie. I ostatni odstrzał zostawiam. Następnie albo w spąg, albo w strop, albo w ocios, biję przekopik. Jedzie tym przekopikiem kawałek i za nim, za tym zawałem wchodzi do ….. I teraz jeżeli ja się wycofuję, to ja tutaj ten odcinek muruję. Jeżeli pan nie ma planów to pan nigdy, musiał by pan cały ten mur zrywać – nie. Aż do końca – nie. Żeby się dostać do tego wejścia, czy w dół. W spąg często robili.
R. – Rozumiem.
H. – Jak stanęła woda, zamykała bardzo dokładnie – nie. Ten plan przywiózł… ten Piotrek ze sztabu, z Muzeum Wojska Polskiego z Warszawy. I ja go oglądałem. I tutaj… to są planowane rzeczy, to wszystko nie jest wyko… Tylko kawałeczki były. W każdym razie, moim zdaniem, jest to absolutnie magazyn. Absolutnie magazyn to jest.
R. – No dobrze wrzućmy jeszcze jedno zdjęcie dobrze.
H. – Czekaj, czekaj…
R. – Idziemy na inną mapę.
H. – Chce pan się dostać. Jak powiadam, tutaj jest garaż. Ten garaż trzeba zdjąć żeby się dostać do właściwego tego. A to drugie obok, to jest maskowanie. Do… mylenia przeciwnika.
R. – Dwójka jest pod Miasto, czy?
T.J. – Pod Starostwo.
R. – Pod Starostwo. No właśnie może być różnie.
H. – No więc macie plan, to czego chcecie ode mnie?
R. – He, he, he. Tego żeby go pan potwierdził.
T.J. – Powiem panu, że ja miałem takie przeczucia, że tam za tym garażem właśnie. Nie w tym, ale za tym garażem.
H. – Tak.
H. – Ten garaż zrobiony przez Niemców po to…
T.J. – Ja go pamiętam jak byłem taki mały. W 60-tych latach jak z mamą chodziliśmy, jak były latarnie i tam je zapalali w Sobieskiego. Bo były gazowe latarnie – nie. Ja pamiętam ten garaż z tamtych czasów. Jeszcze nie.
H. – Ten schron, jest łatwy do otwarcia. To nie jest trudne.
R. – Ale jakby pan otwierał to od II Liceum właśnie?
H. – A nie wiem, co ja bym zrobił. Ja bym musiał być na miejscu i obwąchać to wszystko. Dlatego, że tam mogą być zaminowane rzeczy – nie. Bo to jest bardzo wartościowe, coś… Wojsko Polskie to trzymało – nie, w tajemnicy. Kontrwywiad widocznie miał i trzymał i tylko dlatego nie ujawniał tego, żeby Ruskim to nie wpadło.
R. – Pokazujemy panu do końca.
H. – No bo wywiad, kontrwywiad nie chciał pracować dla Ruskich. Nie był zainteresowany.
R. – Jak się pańskim zdaniem ma do tego co żeśmy oglądali – to?
T.J. – To główna sztolnia Johana. Johan. Od Pogotowia…
R. – Pogotowie, Szpital nr 2…
T.J. – … Sanepid dawny…
R. – I tak idzie ta sztolnia.
T.J. – Urząd Górniczy i pod parkiem.
H. – Tu jest jeszcze jedna rzecz, którą muszę wam powiedzieć.
R. – sekundeczkę. To zanim pan powie. Proszę zobaczyć teraz następny ten. Nałożony ten kompleks, który wiadomo, że jest. Idzie tuż obok i ma dużo miejsc stycznych.
H. – Hm…
R. – Czyli musi być połączenie.
H. – Na pewno. A cha, muszę wam coś powiedzieć. O czym nie wiecie, że również się dowiedziałem, tak że… Szpital nr 2. Szpital nr 2 ma podziemny szpital wojskowy w czasie wojny. Tam była, składnica części zamiennych – ludzkich. Tam byli ludzie, którzy rozpoznani do końca. A ponieważ Niemcy mieli bardzo duże ubytki, szczególnie lotników itd. – prawda. Brakowało ucha. Czy brakowało tego czy tamtego – te. To ten szpital się specjalizował to,że miał żywe…
R. – Narządy do transplantacji.
H. – I po prostu – no, robił transplantacje. I ten Szpital nr 2 miał połączenie właśnie z Gestapo, tam z tym budynkiem policyjnym. Tam jest taka jedna budka, na powierzchni – nie, która, przy samej ulicy, która była wentylacyjnym tego przekopiku, który leci do tego szpitala. I ten szpital…
R. – Ale jak pan sądzi…
H. – Szpital jest zamurowany – nie. Miał, w tym głównym gmachu, miał główny szybik do opuszczania, tam, transportu z dołem. Ja w tym szpitalu w 60-tym roku leżałem i dziwiłem się wtedy, skąd te karaluchy wychodzą? Tu dwutlenek węgla w laboratorium się pojawiał – nie. Różne rzeczy tam się działy, w tym szpitalu. Kiedy tym szefem był Książek – taki chirurg, taki fajny…
T.J. – Znałem osobiście.
H. – Umarł.
T.J. – Dlatego, że ojciec mój był szefem szpitala technicznym. A Książek był kolega mojego ojca.
H. – I tu teraz, ten szpital, no to wiadomo, może to jest zbrodnia ludzkości – nie? Oni zamurowali. Na nim się w tej chwili ładnie rozbudowało. To co się dało zbudować. Część powierzchniową. A ta podziemna część nigdy nie była dostępna. I ona miała dojście, też tam z Policją, z tym tym Żółtym Domkiem, który jest zbudowany po 38 roku. Bo jego przedtem na mapach nie ma. To jest nowy budynek – nie. I on miał również połączenie z Lisią Sztolnią.
T.J. – Wie pan co, ojca ciekawiło jako technika, że kotłownia szpitalna miała bardzo dużą nadwyżkę mocy. Dwa razy więcej mocy miała kotłownia, niż potrzebował cały szpital.
H. – Ogrzewała dół, który jest. I teraz tak. Jeszcze panu coś powiem. Tutaj rzeczy są, które jeszcze są. Na poziomie +300 od szybu Maria do szybu Chwalibóg. Na poziomie +300 na szybie Chwalibóg była podziemna fabryka prochu. Produktem ubocznym był ten lofix, co jeszcze po wojnie produkowali. Tam te bunkry, te zabezpieczenia wojskowe, tam to było niedostępne wszystko. Ja na tym, spod szybu Marii, jak zlikwidowali i zamknęli szyb Maria – nie, było to dojście. Ale było dojście, też od Chwalibogu, którego też nie można sforsować, jako inżynier wentylacji. Bo Chwalibóg był dłuższy czas jako szyb wentylacyjny, jak go później zrobiłem szybem wydechowym.
T.J. – Ten chodnik idzie płytko?
H. – Ale obok szybu Chwalibóg jet drugi szyb, równoległy do +300. I on jest zasypany. Tym lofixem właśnie. Tym popiołem. I tutaj jest, tez tak samo fabryka prochu, podziemna. Ona tam leci właśnie pod ten szpital tu, pod tą górkę – nie. I wychodzi na pl. Grunwaldzkim, w kierunku na szyb Maria. Tam gdzie cyrk staje – nie. Nie mam tego planu, bo komuś podarowałem.
T.J. – Wie pan, bo mnie ciekawiło dlaczego Amerykanie, bo inwestorem tej nowej galerii na Sobięcinie jest Amerykanin. Że wybrał właśnie to miejsce? Tam po tej Marii – nie. To też jest ciekawe.
H. – Amerykanin niemieckiego pochodzenia.
… (nieczytelne)
H. – Czym jest Ameryka to jest kraj złożony z emigrantów z całego świata. Najwięcej jest Latynosów 52 milionów, ale Polaków jest też 12 milionów – nie. Więc jest to kraj, gdzie są różni ludzie, różnego pochodzenia – nie.
R. – Czy można pana jeszcze nawiedzić, bo dala przykładu tu jest mapa górnicza, przy której bym z panem posiedział. Tylko tu jest bardzo zmniejszona. Trzeba by było powiększyć.
H. – Nie potrzeba, bo ja mam.
R. – No to byśmy posiedzieli. Można byłoby do pana zajrzeć?
H. – Pewno. Co ja mam do roboty. Tylko musicie się umówić.

Osoby:

H. – Wybuchowy

R. – Jerzy Rostkowski

T.J. – Tomasz Jurek

© Licencja na publikację
© Wszystkie prawa zastrzeżone

5 1 oceń
Ocena
Tomasz Jurek

Jestem pasjonatem historii i eksploratorem. Od wielu lat, poznaję i staram się wyjaśnić - tajemnice Dolnego Ślaska. Przyszedł czas, aby udostępnić tę wiedzę innym.

  • 1
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Subskrybuję i wyrażam zgodę na pobranie moich danych - adres e-mail
Powiadom o
guest

5 Komentarze
najstarszy
najnowszy
Odpowiedzi zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
sleepwalker
sleepwalker
1 stycznia 2024 00:00

Wielki szacunek za to, że zdecydował się Pan opublikować te nagrania i przygotować tak dokładną transkrypcję. Ilość informacji i tematów wartych uwagi jest porażająca.

Wieslaw
Wieslaw
1 stycznia 2024 17:11

Czekałem na ten wywiad wiele lat i było warto. Proszę o więcej i dziękuję za wysiłek w dążeniu do prawdy. Może w końcu potwierdzimy te historie. Pozdrawiam!

Bogusław
Bogusław
30 maja 2024 21:22

Poznałem osobiście wybuchowego było to prawie 30 lat temu. O wielu sprawach już wtedy opowiadał. Wiele tych tematów ponownie sobie przypomniałem. Super robota. Kłaniam się.

5
0
Co myślisz? Proszę o komentarz.x