ŁADOWANIE

Wpisz aby wyszukać

Najnowsze Tajemnice

Rakietowy pocisk manewrujący spod Śnieżki

Podziel się

Rakietowy pocisk manewrujący spod Śnieżki.

Fot 1. Buschvorwerk widok na zakład i Śnieżkę
Fot 1. Buschvorwerk widok na zakład i Śnieżkę

Niewielka miejscowość Krzaczyna (Buschvorwerk) koło Kowar, u podnóża Śnieżki, kryje mało znane tajemnice zlokalizowanego tam zakładu. Podczas II Wojny Światowej zakład ten oficjalnie produkował kuchnie polowe. Jednak prawdziwe jego wyroby są o wiele ciekawsze. Zakład składał się z hal produkcyjnych oraz części podziemnej, ukończonej w 1944 roku oraz laboratoriów badawczych.

Zajmę się w tym wpisie tylko jednym z produktów. A mianowicie rakietowym pociskiem sterowanym Henschel HE 293 D.

Dlaczego akurat tym? Ponieważ była to super nowatorska broń, wyprzedzająca tamte czasy o dziesiątki lat. Jaka rolę pełni tego typu broń, widzimy dopiero teraz na teatrach wojennych.

Schmiddingwerke

Fot 2. Schmiddingwerke Kupfer-Aluminium Schmiede Apparate- und Maschinenbau
Fot 2. Schmiddingwerke Kupfer-Aluminium Schmiede Apparate- und Maschinenbau

W Krzaczynie istniał – wybudowany w roku 1898, bielnik i wykańczalnia tkanin będący filią firmy Otto Peschela z Kowar. Wdowa po właścicielu sprzedała go w wiosną 1943 roku firmie Schmiddingwerke. Firma ta ze względu na naloty alianckie postanowiła przenieść swoje laboratoria i część produkcji na bardziej bezpieczne tereny. W szybkim tempie powstały nowe laboratoria badawcze, hale produkcyjne i magazyny.

Projekt pojawia się w wykazach pod kryptonimem Sylvinit.

Oczywiście jak większość firm niemieckich i tu wykorzystywano „tanią siłę roboczą”.

Według materiałów zebranych przez F. Weissa oraz polskich śledczych w Krzaczynie zatrudniono żydowskich więźniów ze Schmelt oraz KL Gross Rosen, około 200 rosyjskich robotników przymusowych, 127 internowanych żołnierzy włoskich, cywilnych robotników z Luksemburga, około 50 polskich robotników przymusowych, 20 kobiet z Powstania Warszawskiego. To są informacje oficjalne. Evy Fridrich mówi robotnikach z Francji, Belgi i Luksemburga oraz o obozie jeńców rosyjskich przy fabryce.

Fot 3. Zdjęcie lotnicze Krzaczyna
Fot 3. Zdjęcie lotnicze Krzaczyna

Opis powyższego zdjęcia lotniczego.

1. Stanowiska testowe silników rakietowych.
2. Bocznica kolejowa.
3. Magazyny.
4. Hale produkcyjne i laboratoria.

Co widział i o czym opowiada Evy Friedrich H. F. Weiss-owi, dziennikarzowi z Luksemburga, autorowi książki „Buschvorwerk im Riesengebirge ” o swoim pobycie podczas wojny w Krzaczynie, a także polskim redaktorom?

“Słowa Evy Friedricha – Krzaczyna była ośrodkiem rozbudowywanym,a jednocześnie pełnym tajemnic – obszarów, do których wejście było zakazane pod karą śmierci. Wznoszone na pozór zwykłe hale produkcyjne nie mówiły o niczym, ale odizolowany obóz jeńców rosyjskich, a także tajemnicze transporty szczelnie zapakowanych samochodów i wreszcie głuche detonacje mówiły o czymś więcej…”

Tygodnik Jeleniogórski 1967

Dopiero w 1944 roku, a więc w ostatniej fazie wojny, w zboczu przylegającego do zakładów „Wilhelm Schmidding” wzgórza więźniowie filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Landeshut (Kamiennej Górze) wykuli sztolnie. Z leżącej po wschodniej stronie Przełęczy Kowarskiej Kamiennej Góry więźniów codziennie do Krzaczyny przywoził i odwoził specjalny pociąg. Jeśli wierzyć Evy Friedrichowi, budowę podziemnej części zakładów w Buschverwerku ukończono i – jak powiedział on Henrykowi Szymczakowi– w sztolniach urządzono tajne laboratoria do przerobu rudy uranu. Czyżby trafiła tam jedna z ultrawirówek z Kandern?
Do tej części fabryki – mówił Friedrich – obowiązywał surowy zakaz wejścia. Nie znaliśmy więc dokładnego przeznaczenia tuneli. Ale w Krzaczynie pojawiało się coraz więcej inżynierów,którym – upoważniony przez dyrekcję – musiałem szukać mieszkań w domach okolicznych wsi. Kadra ta, zachowująca się niezwykle tajemniczo, podlegała jakiemuś instytutowi we Frankfurcie nad Menem. W podziemnych tunelach dokonywali oni prób. Często słychać było wybuchy.

Jedną najbardziej tajemniczych spraw związanych z fabryka w Krzaczynie jest rzekome istnienie hal podziemnych, w których, jak wynika z relacji, pracowali m.in. więźniowie podobozu Kl Gross Rosen w Kamiennej Górze. Na ten temat zeznawał były więzień J. Klimek: Po kilku dniach pobytu w więzieniu w Zielonej Górze zostałem przetransportowany do obozu koncentracyjnego w Gross Rosen. Posiadałem obozowy numer 8432. Następnie byłem w wielu obozach koncentracyjnych, a (w końcu) ponownie w Gross Rosen, (skąd) na początku 1944 roku (trafiłem) do podobozu w Kamiennej Górze. Z Kamiennej Góry dowożono nas dwoma przepełnionymi wagonami do pracy w podziemnej fabryce w Kowarach. (…) Pociąg wiozący nas do pracy wjeżdżał na teren fabryki, każdy z więźniów miał przy sobie na piersiach opaskę. Przed wjazdem na teren fabryki każdy więzień musiał naciągnąć podwójną czarną opaskę na oczy. Po wyjściu z wagonu kazano każdemu więźniowi cztery razy przekręcić się w kółko, a następnie prowadzono nas do podziemnej fabryki. Gdy byliśmy już w podziemiach i brama zatrzasnęła się za nami, zezwolono nam zdejmować opaski. Za wcześniejsze zdjęcie (…) groziła kara śmierci, o czym byliśmy ostrzegani przez SS-manów.

Informacje mówią o zatrudnieniu w tej fabryce około 1000 osób, z czego tylko 300 pracowało na powierzchni. To daje do myślenia.

Fot 4. Hermann F. Weiss Buschvorwerk in Riesengebirge - okładka książki
Fot 4. Hermann F. Weiss Buschvorwerk in Riesengebirge - okładka książki

Książka ma wyczerpany nakład, a cena w Euro na portalach powala.

W powyższej galerii moich zdjęć, widać pomieszczenia w których testowano małe silniki rakietowe.

Silniki były zamocowane na stanowisku zawieszonym na czterech kolumnach przenoszących siłę nośną na otwory mocujące w narożnikach ścian. Centralnie nad stanowiskiem był sufit z desek, gdyby silnik wyrwał się z mocowań i wystartował lub eksplodował. Na ścianach są szyny do mocowania aparatury pomiarowej, kabli, rurek paliwowych.W podłodze były kanały, którymi były odprowadzane spaliny i woda z ich schładzania.

Fot 5. Stanowisko testowe silników rakietowych - przykład
Fot 5. Stanowisko testowe silników rakietowych - przykład

Na powyższym zdjęciu mamy przykład stanowiska testowego małych silników rakietowych.

Fot 6. Pokój kontroli testów rakietowych Peenemunde. Dla zobrazowania
Fot 6. Pokój kontroli testów rakietowych Peenemunde. Dla zobrazowania

Nad czym więc pracowano w Krzaczynie?

Pracowano nad super nowoczesnym pociskiem sterowanym i naprowadzanym przez system telewizyjny do zwalczania okrętów z pokładów samolotów bombowych. Operator za pomocą dżojstika i monitora, na którym był wyświetlany obraz widziany z czoła pocisku sterowanego, naprowadzał go na atakowany okręt.

Fot 7. Hs293 opis elementów. Dolny obrazek - antena Yagi
Fot 7. Hs293 opis elementów. Dolny obrazek - antena Yagi
Fot 8. Miesięcznik Wireless World luty 1983
Fot 8. Miesięcznik Wireless World luty 1983

W wydawanym w Anglii czasopiśmie Wireless World z kwietnia 1983 roku ukazał się artykuł Andrewa Emmersona „Pionniers of uhf television”, opisujący super nowoczesny system sterowania pociskiem sprzed 40 lat.

Fot 9. Hs293 widok na obiektyw kamery i sterowany układ celownika
Fot 9. Hs293 widok na obiektyw kamery i sterowany układ celownika
Fot 10. HS293 miniaturowa lampa ikonoskopowa kamery pocisku
Fot 10. HS293 miniaturowa lampa ikonoskopowa kamery pocisku

W systemie naprowadzania tego pocisku zastosowano super nowatorską miniaturową lampową kamerę. Jak na tamte czasy był to szczyt techniki.

Powyżej link do opracowania technicznego pocisku Hs293.

Film pokazujący pocisk oraz jego sterowanie za pomocą dżojstika. Jest to wcześniejszy model bez systemu wizualizacji TV.

Fot 11. Hs293 podwieszony pod bombowcem
Fot 11. Hs293 podwieszony pod bombowcem
Fot 12. Hs293 na wózku załadunku uzbrojenia. Odsłonięta kamera w czole pocisku.
Fot 12. Hs293 na wózku załadunku uzbrojenia. Odsłonięta kamera w czole pocisku.
Fot 13. Hs293 system sterowania z dżojstikiem i monitor
Fot 13. Hs293 system sterowania z dżojstikiem i monitor
Fot 14. Hs293 naprowadzanie na cel
Fot 14. Hs293 naprowadzanie na cel

Zdjęcia dokumentacji technicznej i testów pocisku Hs293 ze strony pikabu.ru pochodzące z serwisu ebay.de. Strzałki naniesione przez sprzedającego na ebay.de

Systemy sterowania i naprowadzania to nie był jedyne rozwiązania nad którymi pracowano. Bardzo istotne były małe silniki rakietowe oraz paliwo jakie w nich wykorzystywano. Właśnie w Krzaczynie pracowano nad nowymi typami takich silników oraz testowano je i zasilające je nowatorskie paliwa.

Jedno z testowanych paliw nazywało się Myrol. Niestety nic o nim nie wiemy.

Jaką skuteczność miała ta broń?

Samoloty Donier Do217 z eskadry KG100 rozmieszczone na Krecie i Rodos zatopiły 26 września 1943 pociskami manewrującymi Hs 293 brytyjski niszczyciel »Intrepid« i grecki niszczyciel »Visilissa Olga«. 11 listopada 1943 brytyjski niszczyciel „Rockwood” został poważnie uszkodzony, 13 listopada 1943 brytyjski niszczyciel „Dulverton” padł ofiarą ataku Hs 293 i zatonął.

Tyle wiemy z zapisów. Ile jeszcze okrętów i innych obiektów było ofiarą tych pocisków?

Krzaczyna to wciąż kopalnia zagadek i tajemnic.

Polecam wysłuchanie audycji Marka Chomicza z cyklu „Z worka Liczyrzepy” publikowanych w stacji radiowej „Muzyczne radio”.

Poniżej jedna audycja dla zachęty.

© Licencja na publikację
© Wszystkie prawa zastrzeżone
5 1 oceń
Ocena
Tomasz Jurek

Jestem pasjonatem historii i eksploratorem. Od wielu lat, poznaję i staram się wyjaśnić - tajemnice Dolnego Ślaska. Przyszedł czas, aby udostępnić tę wiedzę innym.

  • 1
Subskrybuję i wyrażam zgodę na pobranie moich danych - adres e-mail
Powiadom o
guest
4 Komentarze
najstarszy
najnowszy
Odpowiedzi zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
Marcin
21 kwietnia 2022 18:38

Znakomicie opisana historia, zresztą jak również jak inne na Pana stronie. Można sie nie zgadzać z Pana tezami, doborem „faktów” jak powojenne gazety PRL (czy jeszcze nawet RP do czasu konstytucji PRL) które jak dla mnie bywaja bardziej na poziomie dzisiejszego „Pudelka” niż realnego źródła wiedzy. Fatalny jest jednak w odbiorze i Pana własnymi sugestiami artykuł dotyczący Hochberg-ów i spraw „homosekulizmu”. Powinien Pan jako historyk (mam nadzieje) opisywac a nie cenzurowac kogoś wybory, które mogą byc dla Pana i dla mnie odległe, ale opisał Pan to w sposób – przepraszam – bardzo „chamski” i prześmiewczy. Pozdrowienia

Tomek
Tomek
29 kwietnia 2022 12:32

Zastanawiające jest to zeznanie więźnia,o tym jak musieli zasłaniać oczy i jak z zasłoniętymi oczami prowadzono ich do sztolni.Ciężko sobie wyobrazić jak setka albo więcej więźniów idzie z opaskami na oczach i się potyka.

4
0
Co myślisz? Proszę o komentarz.x