ŁADOWANIE

Wpisz aby wyszukać

Autor poleca Najnowsze

Pożar w polu Hermann kopalni Con. Fürstensteiner Waldenburg i. Schl. 24 maj 1901

Podziel się

Pożar w polu polu Hermann 24 maja 1901 roku.

Na portalu ebay.de trafiłem na wyrwane z Rocznika Ministerstwa Handlu i Rzemiosła Państwa Pruskiego strony, dotyczące katastrofy górniczej, a konkretnie pożaru w polu Hermann kopalni Con. Furstensteiner w Waldenburgu i. Schl. (Wałbrzychu) w dniu 24 maja 1901 roku. Oczywiście jako „wariat na tle historii lokalnej” musiałem to kupić. Tym bardziej, że jest to nieznana do chwili obecnej historia.

Fot 2 Rocznik Ministerstwa Handlu i Rzemiosła Państwa Pruskiego
Fot 2 Rocznik Ministerstwa Handlu i Rzemiosła Państwa Pruskiego
Fot 3 Jedna ze stron Rocznika Ministerstwa Handlu i Rzemiosła Państwa Pruskiego
Fot 3 Jedna ze stron Rocznika Ministerstwa Handlu i Rzemiosła Państwa Pruskiego

Pożar i dymy pożarowe w kopalni stanowią śmiertelne zagrożenie dla pracujących pod ziemią górników. Walka z takim podziemnym pożarem oraz akcja ratownicza, nawet w czasach współczesnych są wyjątkowo trudne. A co dopiero w pierwszych latach 20-tego wieku. Na podstawie opisu katastrofy przedstawię jej przebieg oraz miejsce gdzie się wydarzyła.

A miejsce jest bardzo ciekawe, bo dotyczy bezpośredniego sąsiedztwa Mauzoleum w Wałbrzychu (Schlesier Ehrenmal). Chciałem nadmienić, że Niemcy mieszkujący na terenie dzielnicy Nowe Miasto w Wałbrzychu, opowiadali w latach 60-tych ubiegłego wieku, o „strasznym pożarze w pobliskiej kopalni”. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że dotyczy to tego miejsca. Nikt o tym nie mówił, ani nie pisał.

Zapoznajmy się więc z opisem tej katastrofy górniczej oraz miejscem gdzie się się ona wydarzyła.

Co więc się wydarzyło 24 maja 1901 roku przy i pod Mauzoleum w Wałbrzychu w chodnikach kopalni?

Fot 4. Położenie szybu Luftschacht na tle Nowego Miasta
Fot 4. Położenie szybu Luftschacht na tle Nowego Miasta

Na Fot 4. mamy pokazane położenie szybu Luftschacht, od którego zaczęło się całe zdarzenie. Niestety nie jestem w posiadaniu żadnego zdjęcia pokazującego dokładnie budynek tego szybu. Na zdjęciu widać go niewyraźnie. Był to mały okrągły lub kwadratowy budynek drewniany – w opisie jest powiedziane, że posiadał wymiary 1,5 x 1,5 m i wysokość 1,7 m. Myślę, że ściany jego to były skośne łaty drewniane z pozostawionym prześwitem dla przepływu powietrza. Podobny budynek widać na Fot 5. z grafiki przedstawiającej zabudowania jednej z kopalń w Waldenburgu.

Fot 5. Prawdopodobny wygląd budynku nad szybem Luftschacht
Fot 5. Prawdopodobny wygląd budynku nad szybem Luftschacht

Początek raportu.

Stety lub niestety jest tu dużo szczegółów technicznych.

Pożar szybu w polu wydobywczym Hermann kopalni Con. Fürstensteiner w Waldenburg i. Schl. (Wałbrzych) 24.05.1901

Relacja według oficjalnych raportów.

Część pola wydobywczego Hermann objęta pożarem kopalni w dniu 24 maja 1901 roku, to miejsce pracy 10-tego oddziału. Pole wydobywcze rozciąga się w północno-wschodnim rogu kopalni w pobliżu granicy pokładów Waldenburga. Nachylone złoże obejmuje pokłady 2, 5, 8 i 9. Złoże opada średnio pod kątem 15 st. W skrzydle północnym, z północy na południe. A w skrzydle północno-wschodnim, z północnego-wschodu na południowy-zachód. W tym rejonie występuje 23 m uskok.

Oddział objęty pożarem znajdował się od 45 do 145m pod ziemią.

Oddział – o którym mowa, rozciąga się od szybu Hermann, przez miejsce katastrofy w części środkowej, dalej przez ślepy szyb Senkschacht IV, prowadząc dalej w wyższe o 36,18m rejony sztolni Conrada i szybu Schanhorstschacht o głębokości 118,1m. Z rejonu szybu Schanhorstschacht wychodzą pokłady 2, 5, 8 i 9 i powiązane z nimi poprzeczne chodniki wydobywcze. 70 m na północ od szybu Schanhorstschacht znajdował się szybik Senkschacht I o głębokości 41,75m który łączył pokłady 5 i 8 ze sztolnią Conradschachtsohle. Szybikiem tym odbierana była część produkcji z pokładów 5 i 9. Był on, także częścią systemu wentylacji. Elementem tego systemu były, także szybiki Senkschacht III łączący 2 i 5 pokłady, o głębokości 12,48m oraz Senkschacht II łączący 5 i 9 pokład o głębokości 36,21m wykorzystywany do transportu, jazdy ludzi oraz systemu wentylacji. Od pokładu 5 odchodził odcinek 10 do szybiku, który łączył go z Tagesstrecke (dzienną trasą), którą była wykorzystywana do wentylacji, a ze względu na niej niską wysokość i zły stan techniczny, mogła być wykorzystana wyjątkowo tylko do ewakuacji.

Urobek transportowany był szybem Luftschacht lub szybikiem Senkschacht I ewentualnie szybem Scharnhorstschacht do sztolni Conradschachtsohle. A z niej szybikiem Senkschacht IV do sztolni Mittelschole I i nią do szybu Hermann i nim na powierzchnię.

Część świeżego powietrza do 10-tego oddziału – około 200m3, wchodziło szybem Luftschacht i rozdzielało się na 2 i 9 pokład. Strumień z 2 pokładu 135m3 opadał w rejon szybu Scharnhorstschacht, który jest szybem ślepym – przykrytym korkiem szybowym, do sztolni Conrad. Strumień z 9 poziomu 65m3 przechodził przez wyeksploatowany Bremsberg do szybiku Senkschacht I i spadał nim do sztolni Conradschachtboden, gdzie dalej przewietrzał Muldenquerschlag na północnym zachodzie. Zużyte powietrze przechodziło 10m na północ od szybu Scharnhorstschacht. Gdzie łączyły się strumienie powietrza. Połączone płynęły 9 pokładem na Conradschachtboden do wyjścia zużytego powietrza, do którego docierało ¾ stanu i dalej do Laxenberge, do głównego wentylatora. Pozostała ćwiartka przepływu płynęła dnem sztolni Conrad do zatopionej części 9 pokładu, a stamtąd do tego samego wentylatora na Laxenberge.

Fot 6. Wentylator na Laxenberg fot. polska-org
Fot 6. Wentylator na Laxenberg fot. polska-org

Drugi strumień wentylacji 80m3 przepływał przez Tagesstrecke w drugim pokładzie. Około 60m pod ziemią potok rozdziel się. Część 50m3 wpływała w 2 pokład do szybiku Senkschacht III i spadała w nim na 5 poziom, dalej na odcinek 10 i przepływała nim i szybikiem Senkschacht II do 8 pokładu. Na 8 pokładzie – przepływ, ponownie był kierowany na zachód do 5 pokładu, przez uskok we wschodniej części, gdzie pokonywał Berg II i powracał do 8 pokładu przez odcinek równoległy. Tam częściowo przepływ wznosił się do 5 pokładu, aby przewietrzyć zachodnie filary Bremsberge 1c i 1b. W dolnej części Grundstrecke des Berges 1b strumień powietrza przechodzi na wschód, aby przewietrzyć przekopy 2 i 3. Z przekopu 2, przez przekop 1 i spadek 8,1 m, dociera do dna sztolni Conrada, gdzie łączy się z innymi prądami powietrza i zostaje skierowany do wentylatora na Laxenberge.

Następna część drugiego obiegu wentylacji przechodzi przez sztolnię Graf Hochberg do pozostawionych filarów 15 i 14 Bremsberges II drugiego pokładu, po czym opada w „Einfallenden Berges” i łączy się ze strumieniami powietrza z szybu Luftschacht.

Najdłuższa przebieg strumienia wentylacji wynosił 1250m.

Wentylacja szybiku Senkschacht IV, zatopionego od spągu sztolni Conrada do Mittelsohle I, związana była warunkami technicznymi, które są powiązane z wentylatorem na szybie Ida, przez sztolnię Richtort der Mittelsohle I około 45 i 65 m na zachód od wpływu z Senkschacht IV. Strumienie te około 15m3 łączyły się w odcinku 14 pokładu drugiego, piętro Mittelsohle I, ze świeżym strumieniem powietrza napływającym z szybu Hermann i po przewietrzeniu pola Berges X w 2 pokładzie, przepływały do wentylatora Idaschacht.

Zobaczmy jak to wygląda na planie kopalni z dni pożaru.

Fot 7. Plan kopalni do raportu pożar pole Herman 24.05.1901 Własność: Tomasz Jurek
Fot 7. Plan kopalni do raportu pożar pole Herman 24.05.1901 Własność: Tomasz Jurek

Opis zdarzenia i warunki pracy.

Fot 8. Górnik z lampą naftową w niskim pokładzie węglowym
Fot 8. Górnik z lampą naftową w niskim pokładzie węglowym

Przejdźmy do dalszej części opisu.

Ujście Mundloch sztolni Tagesstrecke drugiego pokładu, było zamknięte żelaznymi drzwiami kratowymi. Nad szybem Luftschacht znajdowała się drewniana chata o powierzchni 2 x 1,5m i wysokości 1,7m. Sam szyb powietrzny został zbudowany z drewna. Do jazdy używano drewnianych kabin. Około 10 m pod ziemią w komorze szybowej, znajdował się napęd dla transportu wydobycia z 5 do 9 pokładu.

Szyb Scharnhorstschacht był zaślepiony korkiem szybowym, a korek zasypano ziemią.

Większość personelu wydobywczego używała szybu Luftschacht, do wchodzenia i wychodzenia. Tylko ci, którzy pracowali w części środkowej zjeżdżali szybem Hermann.

24 maja 1901 roku, krótko po godzinie 14-tej drewniany budynek stojący nad szybem wentylacyjnym (Luftschacht) zapalił się w sposób, który jeszcze nie został wyjaśniony. Znajdował się on w niskim sosnowym zagajniku przy Buttenbergu, setki metrów od najbliższych domostw. Do starej drogi Waldenburg – Altwasser było 100m. Budowa budynku z ognioodpornej cegły była już nakazana przez nadzór górniczy, ale realizację przesunięto na 1 października 1901 roku, ze względu na inne pilne prace budowlane w tej kopalni oraz brak bezpośredniego zagrożenia.

Fot 9. Przekrój szybu z obudową drewnianą
Fot 9. Przekrój szybu z obudową drewnianą
Fot 10. Przykładowe zdjęcie szybu z obudową drewnianą z tamtego okresu
Fot 10. Przykładowe zdjęcie szybu z obudową drewnianą z tamtego okresu

Pożar został zauważony po raz pierwszy około 15:30 przez dwóch uczniów idących wspomnianą starą drogą, którzy poinformowani o tym personel kopalni Hermann.

Pracownicy popołudniowej zmiany, którzy weszli do szybu pomiędzy godzinami 14 a 15:30, mieli wyłączone lampy. Według sprawdzonych zeznań, wszyscy ci górnicy byli niepalący. W szybie, ani w jego pobliżu nie było paliwa do lamp. Powstania pożaru można doszukiwać się w celowym podpaleniu. Jednak podpalacz nie został jeszcze ustalony.

Gdy na miejsce pożaru przybyły pierwsze jednostki gaśnicze pod dowództwem sztygara Kummera, nadbudowa szybu już się spaliła, a górna część obudowy szybowej już płonęła. Przy działających wciąż wentylatorach zarzewie pożaru i dym były wciągane do szybu i wyrobisk górniczych.

Po krótkiej, nieudanej próbie zduszenia płomieni przez strażaków – wsypywaną do szybu ziemią, gdyż w pobliżu nie można było znaleźć wody, sztygar pobiegł do wentylatora, oddalonego o 600m na Laxenberge i go wyłączył. Następnie przedostał się z szybu tego wentylatora do Mittelsohle I. Wysłał na powierzchnię górników z 5 pokładu. Idąc dalej spotkał maszynistę Heinzelmmana, który właśnie wycofał ludzi pracujących na 10 odcinku w 5 pokładzie i Mittelsohle I z powodu dymu pochodzącego z Senkschacht IV. Przejście przez wrota wiatrowe w kierunku szybiku Senkschacht IV nie było już możliwe, ze względu na silne gazy pożarowe wpadające do niego.

Sztygar Kummer wrócił więc na powierzchnię szybem Hermann, aby spróbować przebić się przez zagrożony nowo budowany oddział, z Nowego Miasta przez Tagesstrecke.

Tymczasem Fürstlich von. Pleßsche Bergverwaltung (Książęca Administracja górnicza von Pleß) i Königliche Revierbeamte (Królewski Inspektor Górniczy), zostały poinformowane o pożarze i wkrótce po godzinie 4 po południu – na miejscu, było kilku wyższych urzędników. Przede wszystkim wentylator w Idaschacht również został wyłączony z eksploatacji, co stopniowo powodowało wygaszanie palącego się szybu powietrznego.

W tym czasie do godziny piątej po południu, 22 górników stopniowo uratowało się przez sztolnię Tagesstrecke. Pracowali w częściach 2, 5 i 8 pokładów, które zostały przewietrzone przez świeże powietrze, napływające tą sztolnią. Pracownicy ci poinformowali, że dymy z pożaru wypełniły już szybiki Senkschacht I i II. Pojawiający się dym na dnie sztolni Conrada poinformował górników o pożarze. Dwaj ostatni pracownicy wjechali szybikiem Senkschacht I na 5 pokład i zabrali górników zatrudnionych w 5 i 8 pokładzie, z wyjątkiem ładowacza Schindlera, który został później uratowany. Z 5 pokładu do Senkschacht III, i przez Tagesstrecke 2 pokładu, wyszli na powierzchnię. Hauer, który wniósł wielki wkład w ratowanie swoich towarzyszy, zgubił się na wyjściu, zamiast do szybiku Senkschacht III, dotarł do palącego się szybu Luftschacht w odcinku 10 w pokładzie 5, upadł w dymie i zmarł.

6 górników pracujących na 2 pokładzie pomiędzy sztolnią Graff Hochberg a Berg II w filarach nr 14 i 15, otrzymało informacje o pożarze od swojego ładowacza, który odstawiał urobek przez Berg II na pokład 9 do szybu Scharnhorstschacht. Najpierw tych 6 górników próbowało uciec przez Berg II i trasą 9 w kierunku sztolni Luftschachtschwebenden, która była ich codzienną trasą. Ale kiedy weszli za wrota wiatrowe, tuż przed skrzyżowaniem do szybu Scharnhorstschacht, zastali tam tak dużo dymu, że ich lampy zgasły i musieli zawrócić. Gdy byli jeszcze przy wspomnianych wrotach wiatrowych, usłyszeli ludzi bez świateł zbliżających się od „Einfallenden Berg” do trasy 9. Ci ludzie zawołali – gdzie jesteśmy? Próbowali ich przekonać aby zawrócili z nimi, ale oni nie posłuchali. Górnicy idący w ciemności kontynuowali ucieczkę zwykła drogą do wyjścia przez sztolnię Luftschachtschwebenden w której musieli paść nieprzytomni. Sześciu górników przy wrotach wróciło przez Berg II i wyszło na powierzchnię sztolnią Graf Hochberg i niską sztolnią Tagesstrecke.

Inspektor Hoffmann poinformował również o dwóch rębaczach na dolnym poziomie w szybiku Senkschacht IV i szybu Scharnhorstschacht, w sztolni Conradschachtsohle. A także o dwóch górnikach uciekających z głównego odcinka 8 pokładu w pobliżu Scharnhorstschacht, którzy próbowali, podobnie jak Hoffman, który był ostatnim uciekającym przez Senkschacht IV do Mittelsohle I. Ale tylko jednemu udało się przejść przez wrota wiatrowe i tym samym się uratować. Pozostali zginęli, w szybiku Senkschacht IV lub przed wrotami wiatrowymi.

Mechanik pracujący na Conradschachtsohle w 9 pokładzie przed nadchodzącym prądem powietrza z dymami za Mittelshole I próbował dotrzeć do Scharnhorstschacht, pod prąd powietrza, ale upadł martwy w punkcie załadunku.

Fot 11. Wrota wiatrowe w kopalni
Fot 11. Wrota wiatrowe w kopalni

Po wybuchu pożaru 10 górników pracujących w 2 pokładzie w „Einfallenden Berg” poniżej Lufttschachtschwebenden i odcinka 9 oraz przy szybie Scharnhorstschacht, rzuciło się do Lufttschachtschwebenden, aby wyjść tak szybko jak to tylko możliwe. Wszyscy pobiegli – w ten sposób, w kierunku swojej śmierci. Jedni zginęli już w Lufttschachtschwebenden, inni w odcinku 9-tym.

>Według niego w biegu zginęło 17 górników, a 1 zginął w miejscu pracy.

Ratownicy wchodzący przez szyb Hermann, a także przez sztolnię Tagesstrecke próbowali wejść w zagrożone obszary.

Wychodzący z szybu Hermann na środkowy poziom ratownicy musieli się zatrzymać w okolicach pokładu II – odcinek 14, ze względu na silne gazy pożarowe. Jednak sztygar i ratownik tej ekipy poszli sami nie powiadamiając ekipy, która była dalej za Senkschacht IV, załadował rębacza, który się tam leżał, na wóz i odjechał z powrotem. Jednak w drodze powrotnej oni również upadli, oszołomieni, w pobliżu drzwi pogodowych i tam zginęli.

Kolumna przebijająca się Tagesstrecke w 2 pokładzie przedostała się się przez szybik Senkschacht III do odcinka 10 i dalej przez stary Bremsberg 1a do szybiku Senkschacht I. Rębacz Schindler, który pracował w 5 pokładzie, został znaleziony nieprzytomny na górnym poziomie tego szybiku.

Schindler został przeniesiony z powrotem do odcinka 10, gdzie odzyskał przytomność. Zjazd przez Senkschacht I nie był jednak możliwy.

Z tymi ratownikami szedł oficer Königliche Revierbeamte z 2 mężczyznami do ewentualnego wsparcia. Podczas tego dnia nadchodzący ładowacz poinformował, że Kummer, z którym posuwał się przez sztolnię Graf Hochberg i przez Berg II do szybu Scharnhorstschacht bez żadnych innych towarzyszy, upadł nieprzytomny w drodze powrotnej na odcinku 14 Berg II. Oficer okręgowy i jego towarzysze natychmiast udali się na wskazane miejsce i udało im się sprowadzić sztygara, który leżał nieprzytomny w gęstym dymie, z odcinka 14 z powrotem do sztolni Graf Hochberg, gdzie prowadzono próby ożywienia nieprzytomnego mężczyzny przez wdmuchiwanie tlenu z butli tlenowych, które przynieśli ze sobą. Po tym wznowiono pierwotny plan dotarcia do 5 pokładu przez Senkschacht III. Jednak i ci ratownicy nie byli w stanie przedostać się do Senkschacht I. W międzyczasie ustalono, że pożar w szybie powietrznym został opanowany i najprawdopodobniej ograniczył się do górnej części szybu.

W wyniku tego ustalenia założono, że powietrze w sztolni Tagesstrecke w 2 pokładzie będzie teraz silniej opadać przez sztolnię Graf Hochberg i Berg II i tym samym obierze najkrótszą drogę do szybu wentylacyjnego w 2 pokładzie, przewietrzając ten odcinek.

Dlaczego ratownicy użyli samych butli z tlenem a nie aparatów?

Fot 12. Ratownicy z aparatem tlenowym Pneumatophorem
Fot 12. Ratownicy z aparatem tlenowym Pneumatophorem
Fot 13. Aparat tlenowy Pneumatophor
Fot 13. Aparat tlenowy Pneumatophor
Fot 14. Aparat tlenowy Pneumatophor konstrukcja - "S" butla z tlenem
Fot 14. Aparat tlenowy Pneumatophor konstrukcja - "S" butla z tlenem

Ponieważ chodniki wydobywcze były niskie lub wąskie i bardzo ciasne, dlatego zabrali z sobą same butle z tlenem od Pneumatophorów (aparatów ratunkowych. Zrobili to mając świadomość, że na samych butlach z tlenem mają krótszy czas pracy.

Dalszy przebieg akcji ratowniczej.

Nowi ratownicy – około 21:30, zostali wysłani wspomnianą Tagesstrecke do 2 pokładzie, w celu poszukiwania zaginionych osób. Podejrzewając, że znajdują się oni blisko szybu powietrznego, ratownicy dotarli do sztolni Luftschachtschwebende i pola przy niej „Einfallenden Berg” w 2 pokładzie. W dolnej części sztolni Luftschachtschwebenden znaleziono 8 zaginionych, zmarłych osób, leżących blisko siebie. Przejście do głębiej położonego pokładu było niemożliwe, ze względu na wciąż wchodzące do szybu Scharnhorstschacht gazy dymne.

Po tym, jak ci ratownicy wyszli na powierzchnię o godzinie 11 w nocy, akcję ratunkową tymczasowo wstrzymano, ponieważ dalsze poszukiwania wydawały się niemożliwe i należało założyć, że żaden z zaginionych górników już nie może żyć.

Woda gaśnicza była dostarczana do szybu Luftschacht długimi kolumnami cystern i zraszano nią obficie wnętrze szybu. Około godziny szóstej rano dnia 25 maja udało się wreszcie zejść do samego szybu i zaatakować ognisko pożaru na 2 pokładzie, które powstało od palącej się drewnianej obudowy szybu. Gaszenie prowadzone było z podwieszonej na linach platformy przez odważnych ludzi w maskach gazowych. Do południa 25 maja pożar został na tyle ugaszony, że wykluczono jego ponowny zapłon.

Uszkodzenia szybu Luftschacht, który groził zawaleniem, zostały prowizorycznie naprawione. Uruchomiono ponownie wentylatory i około godziny 15:00 możliwy był dostęp do całej głębokości szybu Luftschacht. Zebrano jeszcze dziesięciu ratowników, którzy weszli zarówno z szybu Luftschacht jak i z szybu Hermann udając się w kierunku szybu Scharnhorstschacht i Senkschacht IV. Zobaczyli, że zadymienie spadło i wentylacja się poprawiła, a w chodnikach kopalni pozostało tylko kilka stref zadymienia. Tak więc sprawdzanie wyrobisk, które były drożne, przebiegało stosunkowo szybko. Tutaj, około godziny dziewiątej wieczorem, został znaleziony Haner Kalbrunner. Jak już wspomniano, był ostatnim, którego znaleziono żywego w stosunkowo dobrej kondycji, pomimo że spędził 30 godzin w zadymieniu.

Akcje ratunkową ukończono około godziny 22:00.

W czasie pożaru ratownicy mogli posuwać się stosunkowo daleko i początkowo bez rezerw podczas pożaru, ponieważ nieśli ze sobą butle z tlenem wyjęte z pneumatoforów. Zabieranie ze sobą pneumatoforów nie było wskazane ze względu na niska wysokość chodników i jazdę w szybikach.

Z pewnością zasługuje na uznanie postawa oraz poświęcenie wszystkich urzędników i robotników.

W pożarze zginęło 18 górników i 2 ratowników.

Miejsce budowy Mauzoleum a miejsce podziemnego pożaru.

Fot 15. Mauzoleum, a ta katastrofa mapa pól górniczych
Fot 15. Mauzoleum, a ta katastrofa mapa pól górniczych

Z fragmentu powyższej mapy pól górniczych Fot wyraźnie widać, że miejsce budowy mauzoleum w Wałbrzychu (Schlesier Ehrenmal) nie było przypadkowe. Obiekt miał z założenia upamiętniać wszystkich górników, którzy zginęli podczas pracy pod ziemią w kopalniach Śląska. I symbolicznie nawiązuje do takiego zdarzenia, które wydarzyło się pod nim bezpośrednio.

Nie wiemy gdzie pochowano ofiary tej katastrofy. Na pewno nie zostały pod ziemią w jej miejscu, ponieważ prowadzono w tej kopalni i w tych polach wydobycie jeszcze do roku 1910.

© Licencja na publikację
© Wszystkie prawa zastrzeżone

5 1 oceń
Ocena
Tomasz Jurek

Jestem pasjonatem historii i eksploratorem. Od wielu lat, poznaję i staram się wyjaśnić - tajemnice Dolnego Ślaska. Przyszedł czas, aby udostępnić tę wiedzę innym.

  • 1
Subskrybuję i wyrażam zgodę na pobranie moich danych - adres e-mail
Powiadom o
guest
2 Komentarze
najstarszy
najnowszy
Odpowiedzi zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin
Marcin
25 maja 2022 17:13

Świetna robota, dziekuję za artykuł

2
0
Co myślisz? Proszę o komentarz.x