Podziemny labirynt w Karkonoszach
Podziel się
Podziemny labirynt w Karkonoszach

15 maja 1948 roku w gazecie “Dziennik Zachodni” ukazał się artykuł pod tytułem – Podziemny labirynt w Karkonoszach.
Autor Marian Sarama opisuje w nim system obiektów podziemnych w rejonie Karkonoszy. Trzeba wziąć pod uwagę, że w tamtym okresie nie było jeszcze usystematyzowane nazewnictwo miejscowości, szczytów górskich, itp. A sam artykuł odnosi się do Sudetów, nazywanych przez autora ogólnie (tak jak w Czechach) Karkonoszami.

Co jednak jest istotnego w tym artykule, że go zamieszczam? Po pierwsze, mamy rok 1948. Po drugie autor opisuje obiekty i ich szczegóły, o których dotychczas nie było wiadomo. Dlatego pozwolę sobie umieścić, pełną – niepoprawioną, ani nie zmienioną treść artykułu, a na końcu się do niej odniosę.
Pogrzebane marzenia Niemiec.
(Reportaż własny „Dziennika Zachodniego”) Wałbrzych, w maju
Liczne tunele na przedpolu Karkonoszy, niejednokrotnie fantastycznej wprost długości, oraz fabryki podziemne, budowane przez Niemców w ostatnich latach wojny, wzbudzają zrozumiałe zainteresowanie. Najbardziej frapującym zagadnieniem jest oczywiście cel tych gigantycznych inwestycji. Aczkolwiek zorientowanie się w całej sprawie jest trudne ze względu na brak jakichkolwiek danych, jednak po stwierdzeniu zasadniczych cech niemieckich zamierzeń, można stwierdzić, że łatwe stosunkowo do wiercenia wzniesienia karkonowskie miały dać schronienie największym fabrykom zbrojeniowym Niemiec.
Na linii Wałbrzych – Kędzierzyn miał się ciągnąć pas fabryk podziemnych, ubezpieczonych od południa linią umocnień wojskowych na szczytach Karkonoszy. Najdalej posunięte prace na tym kierunku stwierdziliśmy w rejonie Głuszyca – Walim k. Wałbrzycha. Postępując od zachodu na wschód znajdujemy w Choinach tunel długości 7 km ciągnący się do Zdrojowca, niewykończony i obecnie częściowo zasypany. Z Jedliny Zdroju do Glinicy prowadzi inny tunel o długości 1 km.
Nieco dalej, w Głuszycy, istnieje całe miasto podziemne, z siecią kolejek wąskotorowych i normalnotorowych. W magazynach pozostało tu jeszcze ok. 10 milionów worków skamieniałego cementu, trochę maszyn, motory Diesla, oraz olbrzymie ilości budulca kamiennego, drzewnego i żelaznego. Rejon Głuszycy łączy się z Walimiem w Kolcach, gdzie znajduje się wlot dwutorowej kolei normalnotorowej (wysadzony w powietrze).
Góry w obu rejonach pokryte są gęstą siecią dróg dojazdowych. O najciekawszym rejonie Walimia piszemy niżej, zaznaczając na razie, że dzieli się on na trzy części. Jedna część łączy się z Głuszycą, druga stanowi mniejszą , odrębną całość (3 tunele po 400 m dług. połączone halą dług. 200 m szer. 60 m i wys. 30 m. nadto szereg mniejszych komór, całość niewykończona), trzecia zaś część miała uzyskać połączenie z płd. stroną Karkonoszy.
Schrony pod zamkiem w Książnie
Idąc dalej na wschód znajdujemy w Domowicach (3 km od Nowej Rudy) chodniki starej kopalni. Znajdują się tu żelazne drzwi. Chodniki te mogły być magazynami. Dalej koło Kłodzka w Srebrnej Górze, w dawnej kopalni srebra, spotykamy śladu urządzeń fabrycznych. Dziwne też są lochy pod samym Kłodzkiem z wejściami z Rynku (nr 8) i ul. Czeskiej. Wreszcie jeszcze dalej na wschód k. Kędzierzyna, znajdują się rozległe podziemia fabryki „Blechhammer”.
Dla obrony tych obiektów pobudowano od południa bunkry i nową serię urządzeń podziemnych dla załogi wojskowej. Jednym z takich schronów są lochy pod zamkiem w Księżnie (pow. Wałbrzych). Organizacja Todta objąwszy zamek na kwatery wojskowe, przeznaczyła sale zamkowe dla oficerów i sztabu, a podziemia dla „manschaftu”.
Magazyny wojskowe znajdowały się od północnej strony pasa fabryk. Możemy tu wymienić choćby 3 km długości magazyny w lasach k. Godkowa w pow. świdnickim (wysadzone w całości w powietrze).
Całość prac uzupełniona być miała siecią łączności telefonicznej i radiowej. Do każdego z tych obiektów dochodzi jeszcze odnoga linii wysokiego napięcia. O tempie prac i losie zatrudnionych przy budowie robotników pouczy nas przykład Walimia (16 km od Wałbrzycha).
Na ślad urządzeń Walimia wpadliśmy gdy b. niemiecki burmistrz Walimia Berger (już wysiedlony) oświadczył, że możemy znaleźć na miejscu wyżywienie dla Walimia na okres 5 lat. Wspominał przy tym o cukrze i o konserwach! Z cukrem i konserwami okazała się „lipa”, ale schrony znalazły się, i to w większej ilości, nie licząc szeregu rozpoczętych , a nieudałych i porzuconych po tym prac.
Za obozem, ukryta w lesie, stoi komora gazowa, o grubych betonowych ścianach i szczelnie ogumionych żelaznych drzwiach. Zamek daje się otwierać tylko od zewnatrz.
„Eingang verboten”
Obóz stoi u stóp góry, w zboczu której wyryto 4 tunele. Przed wejściem stoją baraki typu francuskiego, pojedyncze lub bliźniaki, służące za magazyny materiałów budowlanych. W pierwszych z brzegu barakach znajdujemy 120.000 worków skamieniałego już dzisiaj cementu. W następnym baraku dług. 110 m osłaniającym rampę kolejową, znów odkrywamy 120 tys. worków cementu. Tu i ówdzie walają się podwozia, rury wodociągowe, elementy pieców, kocioł dużych wymiarów, butle tlenowe, kable armatury elektrotechniczne, oprawy reflektorów, skrzynie itd. W wielu miejscach wiszą wprawdzie jeszcze napisy „einang verboten” – ale niezrażeni tym idziemy dalej.
Obok dziwnej budowli, której przeznaczenia nie mogliśmy dociec, stoi transformator. Tuż obok fundamenty pod jakąś dużą maszyną, z wielką tablicą ostrzegawczą w trzech językach.
Wzdłuż kolejki, całkowicie zamaskowanej, dochodzimy do innych baraków gospodarczych. U wejścia podstawa do kompresora, dalej znów rozpoczęte fundamenty betonowe, po tym magazyn smarów.
Na działce A 7 stoi barak zawalony 100 tys. worków skamieniałego cementu. Na tejże działce znajduje się kilka milionów metrów sześć. drobnego kamienia. Na działce A 10 dla odmiany widzimy ogródek, skład drenów, żelazo budowlane i znów barak z cementem. Na A 12 skład cegieł. Kilka milionów (chyba ze sześć) leży ułożonych w stosy. , względnie jeszcze nie załadowanych na wózki. Las, otaczający skład, jest specjalnie dobrze zamaskowany z uwagi na kolor cegły.
Wejście do tunelu
W lesie znajdujemy wejście do tunelu. Chodnik zalany wodą, ale buty gumowe rozwiązują sprawę. Kawałek kredy i silna latarka ułatwia wędrówkę w głąb góry, chociaż „z duszą na ramieniu”. Min jednak nie ma, kapie tylko trochę za kołnierz.
Idziemy długo, bardzo długo, uparcie licząc kroki. Mierzymy odległość. Przeszliśmy 7 km.
Miała to być fabryka. Tuneli jeszcze nie wykończono, ale rozmiar ich ( w niektórych miejscach można śmiało nawrócić autem) i wielkość hal (do 200 m długości i do 30 m wysokości) świadczą o tym, że nie projektowano tu produkcji świec , ale coś znacznie potężniejszego. Może właśnie fabryki V1, lub V2?
Po czterech godzinach włóczęgi w wilgotnych zakamarkach wyłazimy (wywlekamy się raczej) na światło dzienne.
Po odpoczynku kierujemy się jeszcze w stronę niepozornego domku, krytego słomą. I tu nowe dziwo. Ten domeczek jest jednym z punktów wartowniczych, strzegących tajemnicy betonowych schronów.
Moje spostrzeżenia i uwagi
Chętnie zostawiłbym surowy artykuł bez moich uwag. Licząc na spostrzegawczość czytelników. Mam jednak świadomość, że nie wszyscy moi czytelnicy, są doświadczonymi eksploratorami z wiedzą i długoletnim doświadczeniem. Dlatego pozwolę sobie na opisanie i podkreślenie kilku interesujących wątków.
1. Tunel o długości 7 km

“Postępując od zachodu na wschód znajdujemy w Choinach tunel długości 7 km ciągnący się do Zdrojowca, niewykończony i obecnie częściowo zasypany.”
Tunel i to o długości 7 kilometrów z Choiny? Uważni moi czytelnicy, pamiętają miejscowość o takiej nazwie z jednego z moich poprzednich artykułów “Jazda z Wałbrzycha do Kłodzka”.
Tak, chodzi o Zagórze Śląskie. Zdrojowiec, to powojenna nazwa stacji kolejowej Jedlina Zdrój. Marian Sarama pisze więc o tunelu z Zagórza Śl. do stacji kolejowej Jedlina Zdrój, o długości 7 kilometrów. Odległość się zgadza.
Temat tunelu kolejowego z Zagórza Śl. ale o innej, mniejszej długości, był poruszany w gronie eksploratorów, ale dotyczył pewnego świadka i późniejszego okresu. Mówiono też, że Sowieci szukali w Zagórzu Śl. tunelu kolejowego do Świdnicy.
Na dzień dzisiejszy nic więcej oficjalnie o 7 kilometromym tunelu nie wiadomo.
2. Tunel o długości 1 km
“Z Jedliny Zdroju do Glinicy prowadzi inny tunel o długości 1 km.”
Kolejna zagadka. Nic nie wiadomo o takim tunelu. Gdyby chodziło o dawne chodniki górnicze, pewnie autor by o tym napisał. A takie chodniki, pomiędzy tymi miejscowościami istnieją.
3. Wlot dwutorowej linii kolejowej
“Rejon Głuszycy łączy się z Walimiem w Kolcach, gdzie znajduje się wlot dwutorowej kolei normalnotorowej (wysadzony w powietrze).”
I ślad wjazdu do tunelu w Kolcach mamy. Ale nie dwutorowy. Autor to miejsce widział, czy tylko o tym od kogoś usłyszał? Tego się nie dowiemy. Ważne, że pisze o tym wjeździe.
4. Wyżywienie dla Walimia na okres 5 lat
“Na ślad urządzeń Walimia wpadliśmy gdy b. niemiecki burmistrz Walimia Berger (już wysiedlony) oświadczył, że możemy znaleźć na miejscu wyżywienie dla Walimia na okres 5 lat. Wspominał przy tym o cukrze i o konserwach!”
Sam pamiętam, że gdy pierwszy raz chodziłem z kolegami z Klubu Speleologicznego “Nietoperz” po podziemiach w rejonie Walimia w latach 70-tych, mówiono o ogromnych magazynach z żywnością. Czy byłą to tylko legenda, a niemiecki burmistrz Walimia, nie wiedział co mówi?
5. Obóz stoi u stóp góry
“Obóz stoi u stóp góry, w zboczu której wyryto 4 tunele. Przed wejściem stoją baraki typu francuskiego, pojedyncze lub bliźniaki, służące za magazyny materiałów budowlanych.”

czym się różniły baraki ‘Typu francuskiego” od niemieckich? Nie miały wewnątrz przepierzeń ani belek wspierających pośrodku.

Tak więc baraki te jak najbardziej nadawały się na magazyny worków z cementem.
6. Transformator

“Obok dziwnej budowli, której przeznaczenia nie mogliśmy dociec, stoi transformator.”
Na Fot 6 widzimy transformator przy budowie podziemi w Junastal.
7. Na działce A 7
Autor pisze opierając się o numery działek (stref obozowych). Czy w tamtym czasie istniały jeszcze tablice z takimi oznaczeniami, choćby na barakach? Skąd autor musiał mieć takie informacje. Dzisiaj takich informacji i danych nigdzie nie znajdziemy.
Mamy też szeroko opisane materiały i urządzenia znajdujące się w tym terenie oraz metody kamuflażu.



8. Wejście do tunelu
“Przeszliśmy 7 km.”
W mojej ocenie, autor przeszedł te 7 kilometrów w podziemiach Włodarza.
Podsumowanie
Myślę, że jest to najstarszy artykuł o podziemiach Riese. Wcześniej go nigdzie nie spotkałem. Jeszcze raz przypominam, ze jest z 1948 roku.
Czekam na państwa opinie i pozdrawiam.
© Licencja na publikację
© Wszystkie prawa zastrzeżone


Dzień dobry. Artykuł bardzo ciekawy. 7 km pieszo jak dużo możliwości to daje?? Jeśli jest faktem? Najłatwiej byłoby można powiedzieć że weszli do części połączonej z Wacławem. Jeśli rozbudowa Olbrzyma trwała to inne jej części w tym fabryka w części podziemnej Ludwikowic była oddalona w linii prostej od Włodarza o ponad 9 km, ale po drodze były Kolce, Sierpnica , Sokolec … i to tylko w tą stronę….niestety brak jest map i dokumentów wiec nie wiemy ile niemcy zdążyli dorobić i co z czym połączyć. Przecież wszędzie były stare kopalnie. Ktoś może powiedzieć niemożliwe.. za daleko, uskok etc.Na polach górniczych… Czytaj więcej »
Witam i dziękuję za komentarz. Temat 7 km tunelu jest rozwojowy, jeden z czytelników, przekazał mi inny artykuł, gdzie jest więcej szczegółów o tym tunelu. jednak dopóki ich osobiście nie sprawdzę, to niechcę ich publikować. Pozdrawiam
Witam Pana. Czy była by możliwość wysłania tego drugiego art. Np na maila?
Dziękuję pozdrawiam.
P.s Chętnie przyłącze sie do analizy.
Jak na tę chwilę nie.
Marian Sarama był kolegą redakcyjnym Zbigniewa Mosingiewicza.
Skąd taka informacja?
Artykuł napisano częściowo na podstawie opowiadań świadków i własnych doświadczeń. W tamtych latach krążyło wiele opowieści, które przez lata lekceważono uważając za bajki. Często musiały minąć lata, a nawet dziesiątki lat, żeby ktoś pomyślał, że “coś jest na rzeczy”. Sama tego doświadczyłam. Sądzę, ze jest też inny aspekt tej i podobnych spraw – najpierw była to powojenna ciekawość, eksploracja miejsc nieprawdopodobnych, a potem – zwyczajne zacieranie śladów – albo z powodu ewentualnego niebezpieczeństwa, albo właśnie dlatego, że coś odkryto i orzeczono, że lepiej niech zostanie nieodkryte. Wiadomo jak było z niektórymi wlotami do sztolni pod Książem – lepiej je było… Czytaj więcej »
Dziękuję.